Kończy się dawny świat. To jedne z ostatnich zawodów konnych na warszawskim torze Służewiec. Od prawej: gen. Bronisława Regulski, hr. Józef Potocki z żoną Krystyną, hrabina Róża Mycielska, hr. Roman Potocki

Służba i łowy

W Równem na Wołyniu znajdowało się dowództwo Wołyńskiej Brygady Kawalerii oraz 13. Kresowej Dywizji Piechoty. Jednostki dysponowały dużymi rewirami łowieckimi. Generał Bronisław Regulski święcił tam niejeden myśliwski triumf.

Bohaterski żołnierz i zapalony myśliwy, gorący patriota i działacz emigracyjny. Bronisław Regulski herbu Rawicz (1886–1961) urodził się w Warszawie. Po ukończeniu nauki w gimnazjum w Łowiczu i zdaniu matury rozpoczął studia w Warszawie. W czasie I wojny światowej służył w armii Imperium Rosyjskiego, a po odzyskaniu niepodległości uzyskał przydział do Oddziału Operacyjnego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Według niektórych źródeł to właśnie on zredagował rozkaz do zwycięskiej bitwy warszawskiej.

W 1923 r. pełnił już obowiązki szefa Oddziału IV Sztabu Generalnego, a sześć lat później mianowany został dowódcą 13. Kresowej Dywizji Piechoty w Równem. Tamtejsze Oficerskie Koło Łowieckie organizowało biegi myśliwskie oraz zawody strzeleckie, za które odpowiedzialny był płk Regulski.

Frekwencja była imponująca. Zawodników było ponad 160 (w tym 20 pań), więc cztery strzelnice wojskowe otwarte były od wczesnych godzin porannych do późnego wieczoru. Strzelano z broni myśliwskiej do rzutków, do zająca w biegu na 50 m, kulą do dzika na 50 m i kulą do jelenia w biegu na 100 m. Nagrody wręczał gen. Edmund Knoll-Kownacki, po czym w salach kasyna oficerskiego organizowano „dancing-bridge” dla uczestników.

Wilk na Wołyniu

Wspomnienie z polowania w Derażnem na Wołyniu z udziałem Bronisława Regulskiego – przyjaciela domu – Roman Potocki zatytułował „Udany dzień” (ŁP 5/1937). „16° Celsjusza mrozu widniało dnia 17 stycznia 1937 r. na termometrze naszej wołyńskiej siedziby, kiedy głośno po zamarzniętej na kość, prawie bezśnieżnej ziemi zaturkotała bryczka i wysiedli z niej z rannego warszawskiego pociągu gen. Bronisław Regulski i Zbigniew Horodyński, aby spróbować szczęścia w spotkaniu z grubym zwierzem w Derażeńskiej kniei. (…) Nie chcąc gości narażać na czekanie przy trzaskającym mrozie, decyduję się bez zwłoki pędzić odległy o 300 metrów ostęp dziczy i tu generał Regulski pięknym strzałem przez linię ruluje grubego wycinka. Zbigniew Horodyński zabija z watahy dużą lochę i warchlaka. Koło mnie przechodzi większa sztuka na flankę – nie strzelana. Rezultat poprawia znakomicie humory – pozostaje drugi miot dziczy i wilk niepewny w bagnistym ostępie.

Cała moja myśl jest skierowana na wilka. Szanse są małe, ale instynkt myśliwski mówi mi, że wilk u nas został. (…) Raptem, gdy już mróz prawie że nas zaczął na dwoje skręcać, słyszę wyraźny szept żony – na lewo coś mignęło – i w tej chwili widzę poruszający się ku nam cień, w którym prawie natychmiast poznaję wielkiego, dziwnie ciemnego wilka, sunącego wolnym stępem na kulawy sztych od lewa ku stanowisku.

Wówczas »niebiosa się otworzyły« i czułem przypływ ciepła, i świadomość, że to św. Hubert za wszystkie fatygi, za wszystkie »nieudacze«, za te dwa lata choroby, które mnie od kniei odcięły, znów jedno z tych wspaniałych spotkań na mnie zsyła.

Wiedziałem już, że ten wilk mi nie ujdzie i że do pasma wspomnień myśliwskich jeszcze jedno przepiękne przybędzie. Sztucer sam wolno w górę się podniósł i, gdy łeb trójkątny ze spiczastymi uszami zza krzaka łozy na 70 kroków wychynął, muszka spoczęła u nasady karku i potężna kula Rigby-Magnum przecięła pasmo zbójnickiego żywota. Padł na miejscu, tworząc, jak to zwykle bywa, gdy zwierz w ogniu strzelony, cudowny obrazek na białym całunie śniegu”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Łowiec i Panna

Venatrix po łacinie znaczy łowczyni. Taki nick wybrała sobie Joanna Głogowska, która na portalu społecznościowym prowadzi fanpage, na którym jeszcze jako stażystka odkrywała łowiectwo. Od

Porady praktyczne

Odyniec w okopach

Nieraz podczas pobytu w łowisku widzimy głębokie „okopy” wybuchtowane przez dziki przy starych zbutwiałych karpach po ściętych drzewach. Często słyszymy, że czarny zwierz szuka tam

Polowanie i myśliwy

Byki Krystyny

W kluczborskim ośrodku hodowli zwierzyny przez ostatnich sześć lat introdukowano 98 jeleni słowackich i węgierskich. Część z nich zaopatrzono w nadajniki radiowe i GPS. Celem

Tradycje i zwyczaje

Rogacz z klasą

Nasi przodkowie przypisywali poszczególne gatunki do kalendarza polowań. Jesień zawłaszczały jelenie, zimę zające, a wiosna należała do głuszca. Dzisiaj szaraki tylko dla wybranych, a wiosenne

Polowanie i myśliwy

Bury pod amboną

Wilk pogryzł myśliwego. Nie na Syberii, lecz pod Słupskiem. Nie sto lat temu, ale przed miesiącem. Rana niegroźna – kłopoty spore. Burmistrz stawia tablice ostrzegawcze