fot. NAC

Rudolf Wacek należał do powstałego po pierwszej wojnie światowej lwowskiego klubu myśliwskiego „Ponowa”

Szkoła mistrza Rudolfa

Pisarz, sportowiec i łowczy lwowskiego klubu „Ponowa”, którego członkiem mógł zostać „każdy samoistny obywatel polski o nieskazitelnym charakterze”. Do wychowanków prof. Rudolfa Wacka (1883–1956) należał słynny fotograf przyrody i myśliwy Włodzimierz Puchalski.

Miłość do lasu miał we krwi, gdyż jego ojciec był leśniczym w Toporowie. On sam po ukończeniu studiów na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Lwowskiego poświęcił się nauczaniu łaciny, języka polskiego, geografii i historii w gimnazjach Krakowa i Lwowa. Jednocześnie prowadził aktywny tryb życia, odnosząc sukcesy w kolarstwie, narciarstwie i saneczkarstwie. Organizował spektakularne wycieczki rowerowe – krajowe i zagraniczne. Jednak jego największą pasją pozostało łowiectwo.

Należał do powstałego po pierwszej wojnie światowej lwowskiego klubu myśliwskiego „Ponowa”. Pierwszy warunek przyjęcia mówił: „Czynnym członkiem Klubu może zostać każdy samoistny obywatel polski o nieskazitelnym charakterze…”. Towarzystwo można śmiało uznać za demokratyczne, gdyż polowali tam zarówno oficerowie, jak i urzędnicy, drobni rzemieślnicy, kupcy oraz okoliczni chłopi. Każdej jesieni organizowano kilkudniowe polowania w Karpatach Wschodnich. Nazwy łowisk: Smorze, Klimiec, Żabie oraz Skole elektryzowały najlepsze strzelby Małopolski. W lasach spotykało się jelenie, dziki (nieraz grube odyńce) oraz rysie. Teren był trudny, myśliwi wyjeżdżali w góry konno i w ciągu dnia udawało się wziąć zazwyczaj tylko dwa mioty.

Roman Hubert Hupałowski, członek „Ponowy”, w książce „Porzuciłem bite drogi” pisze: „Wspólne przygody zbliżyły mnie do profesora Wacka, który był łowczym klubu. Nasza znajomość z czasem przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Mój przyjaciel był ułomny. Po złamaniu prawej nogi pozostało mu skrzywienie w kolanie na tyle poważne, że mógł chodzić tylko z laską. Nie przeszkadzało mu to w sukcesach myśliwskich. Kiedy składał się do strzału – a strzelał szybko i celnie – nie odrzucał laski, tylko zręcznym ruchem przytrzymywał ją nogami”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Wiosna – ach to ty!

Co to takiego marczak? I gdzie rozbrzmiewa klangor? Jakie inne znaki zwiastują koniec panowania zimy? Przeczytajcie kolejny odcinek przygód Oli i Huberta! Od kilku dni

Polowanie i myśliwy

Kordelas i tarcza

W jaki sposób koło łowieckie może otrzymać od państwa wsparcie tak potrzebne w czasie epidemii SARS-CoV-2? Czy o pożyczkę z Funduszu Pracy powinniśmy się ubiegać

Broń

Spór o pióro

Niektórzy z naszych przeciwników chcą natychmiastowego wprowadzenia gruntownych zmian na liście gatunków łownych. Domagają się zakazu strzelania do pióra. Jeżeli nie będziemy w sposób merytoryczny

Polowanie i myśliwy

Niekończąca się opowieść

Każdy, kto dostąpi zaszczytu obejrzenia kolekcji trofeów nadleśniczego Nadleśnictwa Kluczbork Pawła Pypłacza, nie będzie miał wątpliwości. Ponad wszystkie łowieckie zdobycze przedkłada on myłkusy, których zgromadził

Temat miesiąca

Zatrzymane w kadrze

Kolejna edycja naszego konkursu fotograficznego – organizowanego już od ponad 90 lat – została zakończona i przeszła do historii. Uczestnicy nadesłali 765 zdjęć, wśród których