fot. Rafał Łapiński

Szorstka przyjaźń

Mówiąc z lekką przesadą, gdy wybieram się na rykowisko, mogę nie wziąć broni, ale Jawa pojechać ze mną musi. Nie wybaczyłaby mi zresztą, gdybym pozostawił ją w domu. Tego się jamnikowi nie robi.

Mistrz Wiesław Krawczyński w opublikowanym w międzywojniu podręczniku „Łowiectwo” pisał: „Jamnik to pies mały, ale odważny i bardzo wytrzymały”. Dodał też: „Jamników używamy głównie do wydostania lisa lub borsuka z jamy, ale dobre wyniki daje także użycie ich w kniei do ruszania dzików”. Również Stanisław Hoppe w wydanym w 1939 r. „Polskim języku łowieckim” zaznaczał, że jamniki nadają się przede wszystkim do wycierania nor.

Cóż, prawda to, ale dalece niepełna (o czym dalej). Najważniejsze jednak, że te małe pieski to wspaniali towarzysze łowów, nieocenieni i wszechstronni pomocnicy myśliwego, wyróżniający się wiernością i przywiązaniem. To dlatego hoduję je od blisko czterdziestu lat. W 1991 r. stworzyłem hodowlę „Stary trop”, której obecnie już piąte pokolenie poluje w ostępach Puszczy Augustowskiej. Przez tyle lat nazbierało się mnóstwo historii o moich czworonożnych pomocnikach. Na potrzeby tego artykułu przytoczę zaledwie trzy.

Była sroga zima, śnieg powyżej kolan i porządny, ponaddwudziestostopniowy mróz. Takie warunki nie są jednak w stanie zniechęcić mnie do zasiadki na ambonie. W końcu, jak tłumaczę mojej dobrej żonie, polowanie nie ma nic wspólnego z przyjemnością, bo to obowiązek i ciężka praca… Ale powróćmy do opowieści. Wataha przelatków pojawiła się nad ranem i gdy tylko jeden z nich dał blat, pociągnąłem za spust. Jak to mawia poeta, knieja zareagowała na strzał pełną trwogi ciszą, dziki zaś zniknęły w gęstwinie. Mimo dogodnych warunków do tropienia wróciłem po psa – moją ukochaną jamniczkę Mafię, która przez dwa lata zajmowała drugie miejsce w rankingu tropowców, prowadzonym przez czasopismo „Psy myśliwskie”. Niech i ona ma trochę frajdy z polowania!

Na zestrzale znalazłem kilka kropel farby mięśniowej. Suczka natychmiast podjęła trop i pociągnęła w las. Dalej sytuacja zaczęła się komplikować – wszędzie pełno było karp, połamanych drzew i – co najgorsze – ukrytych pod grubą warstwą śniegu (i cienką lodu) oparzelisk. Już po kilkunastu metrach wpadłem do jednego z nich, a lodowata woda wdarła się do butów. Nie zważając na tę drobną niedogodność przemierzyłem, idąc za prowadzoną na otoku Mafią, blisko osiem kilometrów! Ze śladów pozostawionych przez przelatka wynikało, że strzał nie był fortunny i kula trafiła najprawdopodobniej w tylny bieg. W pewnym momencie Mafia zamanifestowała swym zachowaniem, że postrzałek znajduje się blisko. Puszczona w gon bez trudu osaczyła przelatka, a ja mogłem oddać strzał łaski. I pomyśleć, że dla niektórych kolegów myśliwych jamniki to niepozorne kruszynki, niedające sobie rady w trudnych zimowych warunkach… Mafia tym stereotypom zaprzeczała, a swym doświadczeniem mogłaby obdzielić kilka tropowców.

Z jamnikami można z powodzeniem wyprawić się na pióro. Mój psiak perfekcyjnie sprawdził się w roli płochacza podczas polowania na kuropatwy. Rzecz jasna, nie robił stójki (nawet od jamnika nie wymagajmy cudów!), ale oznajmiał bliskość stadka szybkim merdaniem ogonem i zabawnie wyglądającymi podskokami.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Fatalne zauroczenie

Potężna siła obalająca – oto główna zaleta kuli do śrutówek. Jednak jeżeli któryś z myśliwych wciąż uważa, że nie ma lepszego pocisku na zbiorówkę, to

Polowanie i myśliwy

W sercu kniei

Myśliwi, którzy mieli szansę z nim polować, zdobywali złotomedalowe oręża. Gdy po powrocie z rykowiska przygotował śniadanie, Grzegorz Russak nie potrafił znaleźć słów uznania. Dla

Porady praktyczne

Elektroniczna smycz

Naszemu koledze podczas polowania skradziono psa. Złodzieje mieli pecha – zwierzę miało na sobie obrożę z GPS. Właściciel bez trudu odnalazł stodołę, w której przetrzymywany

Opowiadanie

Na ryby!

Jak wyglądał wasz najpiękniejszy dzień wakacji? Ola i Hubert spędzili go wraz z dziadkiem nad rzeką. Nad ogniskiem piekli kiełbaski i złapane klenie. A później,

Polowanie i myśliwy

Ostatnie wiosenne łowy

Wiosna kojarzyła się niegdyś z wyprawami na głuszce, cietrzewie i słonki. Dzisiaj to już wspomnienie. Na szczęście pozostało nam jeszcze jedno wczesnowiosenne polowanie, które oprócz