fot. Shutterstock

Szukaj zguby

Odszukiwanie zagubionego przedmiotu rozwija w psie kilka bardzo ważnych umiejętności, między innymi: tropienie, aportowanie oraz współpracę z przewodnikiem. Niesie to również dwie dodatkowe korzyści. Po pierwsze – przygotowuje psa do polowania, a po drugie – jest doskonałym pomysłem na szybki trening podczas codziennych spacerów.

Kiedy czytałem o tym ćwiczeniu wiele lat temu, pomyślałem, że jest to mało przydatna sztuczka, która mogłaby ewentualnie pomóc w odnalezieniu zgubionej rękawiczki na spacerze. A jednak z ciekawości zacząłem uczyć tego swojego półrocznego foksteriera. W trakcie nauki zauważyłem, że tak naprawdę nie chodzi tu o odnajdowanie zgubionych przedmiotów, tylko o rozwijanie umiejętności, które doskonale przygotowują psa do wielu łowieckich zadań.

Ćwiczenie jest bardzo proste. Podczas marszu z psem przy nodze upuszczamy w sposób niewidoczny dla czworonoga jakiś przedmiot. Po kilkudziesięciu lub kilkuset metrach – w zależności od poziomu wyszkolenia pupila – zatrzymujemy się, odwracamy i z komendą „szukaj, zguba” zachęcamy go do pracy. Posługując się dolnym lub półgórnym wiatrem czworonóg idzie naszym tropem pod prąd, czyli w piętkę, znajduje przedmiot i przybiega z nim do nas. Tak wygląda prawidłowo wykonane zadanie.

Nawiasem mówiąc, w ten sposób odzyskałem kilka razy autentycznie zgubioną smycz, a znam przypadek, kiedy pies odnalazł na polowaniu telefon komórkowy swojego pana. Kolega miał też inną, wręcz odwrotną sytuację. Otóż jego pies nie przyniósł, a wyniósł z domu komórkę i zakopał ją w ogródku. No, ale tego akurat nikt go nie uczył.

Najpierw aport

Aportowanie jest sprawą kluczową w nauce odszukiwania zagubionych przedmiotów. Co prawda jamnikowi, terierowi czy psu gończemu aport może się nigdy nie przydać na polowaniu, ale jest on bardzo przydatny podczas szkolenia.

Pasja do przynoszenia przedmiotów jest ściśle połączona z pasją łowiecką. Determinuje psa do osiągnięcia obranego celu, uczy go wytrwałości i rozwija wolę walki. Jeśli rzucimy psu szyszkę między wiele identycznych, to będzie szukał jej tak długo, aż znajdzie tę właściwą z naszym zapachem. Za aportem wejdzie do wody, w gęste zarośla czy do nory, nawet gdy normalnie tego nie robi.
Spróbujmy rzucić psu aport za ogrodzenie. Jeśli ma pasję, będzie chciał za wszelką cenę go zdobyć. Może próbować przeskoczyć płot, zrobić pod nim podkop, szukać innego wyjścia albo szczekać, przywołując w ten sposób pomoc. Na pewno nie pozostanie bierny, a my, obserwując własnego pupila w takiej sytuacji, możemy wiele się o nim dowiedzieć. Jeśli jednak pies pasji do aportowania nie ma, to o jego cechach łowieckich możemy powiedzieć coś więcej dopiero podczas konfrontacji ze zwierzyną.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Szable z Adampola

W lasach należących kiedyś do rodziny Zamoyskich stoją do dziś monumenty upamiętniające myśliwskie dokonania gospodarzy, a także wiernego leśniczego, o którym nasz miesięcznik informował przed…

Broń

Arsenał z Norymbergi

Mauser M18, CZ557 Lux II i Mossberg Patriot Revere. W Norymberdze, podczas targów IWA 2018, można było obejrzeć nowości z dziedziny broni myśliwskiej i przyjrzeć

Porady praktyczne

Navara Hunter

Najnowsza IV generacja znacząco zbliżyła japońskiego pickupa do komfortu samochodu osobowego. Znajdziemy w nim wszystkie elementy charakterystyczne dla nowoczesnej terenówki oraz prawdziwą ramę i napęd

Polowanie i myśliwy

Papież na ambonie

Jeżeli akurat nie spieszy z pomocą cierpiącym, to poluje – najchętniej na zwierzynę grubą. Kolekcjonuje wizerunki świętego Huberta. Kto taki? Papież. Antoni Papież. Antoniego poznałem

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.