fot. Shutterstock

Udane pędzenie

Powodzenie zbiorówki nie zależy wyłącznie od otropienia zwierzyny i starannego doboru miotów. To, oczywiście, kwestie o znaczeniu fundamentalnym. Jeżeli jednak myśliwi wyruszą do łowiska kolumnadą samochodów terenowych, naganka nie będzie poruszała się w jednym tempie, a pędzenie zostanie poprowadzone pod wiatr, cały wysiłek pójdzie na marne.

Sprawne i skuteczne przeprowadzenie polowania zbiorowego nie jest wcale rzeczą prostą i wymaga od prowadzącego dużego doświadczenia, wiedzy z zakresu biologii i behawioru zwierzyny oraz znajomości obwodu łowieckiego. Jeżeli chodzi o wybór powierzchni pędzenia, wszystko zależy od tego, jak dużo myśliwych stawiło się na zbiórce oraz gatunku zwierzyny, na którą polujemy. Na dziki możemy wybrać mioty krótkie, koncentrując się na ulubionych przez czarnego zwierza ogrodzonych młodnikach czy gęstych uprawach leśnych. W przypadku jeleniowatych mioty powinny być większe, nawet kilkuoddziałowe. Przy organizowaniu polowań z ambon optymalna powierzchnia miotu to 200–300, a nawet 400 ha. Pamiętajmy jednak, że jeden miot nie powinien trwać dłużej niż dwie godziny.

Aby nasze polowanie było udane, każdy teren lub rewir, który chcemy opolować, należy uprzednio otropić. Doskonale, jeśli polujemy zimą i mamy ponowę. Gorzej, a tak bywa najczęściej, gdy śniegu nie ma. W tym celu dzień przed polowaniem dukty i linie oddziałowe można obmieść gałązkami tak, aby następnego dnia rano zobaczyć każdy trop wejściowy i wyjściowy zwierza.

Cisza w łowisku

Kolejną istotną kwestią jest rozwożenie naganki i myśliwych na stanowiska. Wydawałoby się, że zachowanie ciszy powinno być oczywiste, ale niestety bywa z tym różnie. Dotyczy to nie tylko rozmów, ale i warkotu silników samochodów. Przemieszczanie się przez las kolumną złożoną z kilkunastu, a niekiedy kilkudziesięciu aut, najczęściej terenowych, mija się z celem. Dlatego niezbędne jest ograniczenie liczby pojazdów do minimum lub wynajęcie podwody, która pomieści zarówno naganiaczy, jak i myśliwych. Aby wyeliminować głośne trzaskanie drzwiami, można się umówić, że winny zostanie ukarany finansowo lub utraci prawo do ewentualnego tytułu króla polowania. Ważne jest również, by pojazd, jeśli to możliwe, miał certyfikat bezpieczeństwa. Gdyby doszło do nieszczęśliwego wypadku, nie będzie można zarzucić organizatorom zaniedbania lub narażania uczestników polowania na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.

W przypadku tradycyjnych polowań zbiorowych, czyli takich, gdzie myśliwi zajmują stanowiska na ziemi, naganka musi trzymać linię. W przeciwnym razie zwierzyna może uciekać przez luki powstałe między naganiaczami. Właściwa praca naganki nie stwarza problemu na nizinach i w monokulturach sosnowych. Wyzwaniem staje się to w terenie pofałdowanym, górzystym oraz w lasach z gęstym podszytem. Widoczność w takim terenie jest bardzo mała. Charakterystyczne jest wtedy nierównomierne wychodzenie naganiaczy na linię myśliwych. Zapobiegać temu można, np. korzystając z radiotelefonów, czyli popularnych krótkofalówek. Wskazane jest, by naganiacze współpracowali ze sobą i poruszali się jednym i tym samym tempem. Kierunek pędzenia powinien być zgodny z kierunkiem wiatru.

Z radiem na linii

Rozwiązaniem wartym wdrożenia w kołach łowieckich jest korzystanie z radia CB przez wszystkich uczestników polowania. Trudno oczekiwać, by koło zapewniało radia dla każdego myśliwego, chyba że sytuacja finansowa na to zezwala. Myśliwi mogą jednak nabyć takie urządzenia własnym sumptem za niewielkie pieniądze. Ważne tylko, by było to urządzenie mające douszną słuchawkę.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Nauczyciel

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się

Polowanie i myśliwy

Pasowanie na ekranie

Każdy, kto zapoluje na dzikie bażanty, pozna smak prawdziwych królewskich łowów. Dzięki niewielkiemu wysiłkowi możemy w ciągu kilku sezonów stworzyć w swoim łowisku prawdziwą bażantarnię.

Tradycje i zwyczaje

Echa karpackich łowów

Odbywające się tam rykowiska przyciągały najlepszych myśliwych Rzeczypospolitej. Niedźwiedzia, który na sumieniu miał trzech ludzi, ubił w tych rewirach Adam Zamoyski. Skarbnicą łowieckiej historii Karpat

Tradycje i zwyczaje

Szable z Adampola

W lasach należących kiedyś do rodziny Zamoyskich stoją do dziś monumenty upamiętniające myśliwskie dokonania gospodarzy, a także wiernego leśniczego, o którym nasz miesięcznik informował przed…

Kynologia

Zrozumieć człowieka

Współpraca człowieka z psem powinna opierać się na wzajemnym zrozumieniu. Niestety, w praktyce wygląda to tak, że bardzo dobrze rozumiemy nasze oczekiwania wobec psa, ale