fot. Shutterstock

Układamy profesora

Posokowiec pozwala na dojście postrzałka, co stanowi przecież nasz myśliwski obowiązek, i jednocześnie nie dopuszcza, by marnowały się pieniądze koła łowieckiego. To także nasz sojusznik w walce z wirusem ASF. Jak ułożyć takiego specjalistę i kiedy rozpocząć szkolenie przyszłego psiego profesora?

Zgodnie z przyjętą nomenklaturą kynologiczną odnoszącą się do psich ras i przypisanych im roboczych specjalizacji do odszukiwania postrzałków zwierzyny grubej przeznaczone są tropowce i posokowce. Określenie „posokowiec” możemy, według mnie, odnieść do dwóch ras (choć niektórzy twierdzą, że do trzech) – posokowców bawarskich i hanowerskich. Z kolei do grona tropowców zaliczamy wszystkie rasy myśliwskie ułożone do pracy na tropie rannej zwierzyny grubej. Skłonność do pracy na tropie postrzałka, a tym samym poziom, jaki możemy osiągnąć w tej specjalizacji przez kolejne etapy szkolenia, jest różny dla poszczególnych ras. Nie powinniśmy zatem oczekiwać tego samego od posokowca, gończaka, jamnika, legawca, płochacza czy teriera. Różnią się one bowiem czułością powonienia, psychiką i eksterierem (cechami budowy anatomicznej). Jeśli jednak mają pracować na tropie rannej zwierzyny grubej, to musimy dla nich wszystkich przyjąć podobne zasady układania.

W pogodni za rapetą

Szkolenie specjalistyczne do pracy na tropie postrzałków zwierzyny grubej rozpoczynamy już ze szczeniakiem. Gdy tylko psiak przywyknie do nowej rzeczywistości i zaaklimatyzuje się w naszym „stadzie”, możemy przystępować do pracy. Oczywiście w początkowym etapie będzie to nauka przez zabawę, a sam proces „szkolenia specjalistycznego” prowadzimy równolegle z nauką podstawowych czynności potrzebnych w codziennym życiu, stopniowo dostosowując intensywność zajęć do chęci i możliwości psiaka. Im częściej pozwolimy mu na samodzielne odkrywanie zapachów i poznawanie uroków lasu, tym bardziej zaprocentuje to w przyszłości.

Nie ma chyba szczeniaka, który z radością nie będzie ganiał za ciągniętą po ziemi rapetą. Dobrym rozwiązaniem jest użycie do tego celu wędki czy długiego kija, do którego końcówki dowiązujemy cienki sznurek. Na jego końcu mocujemy rapetę. Pozwala to w sposób nieangażujący zbytnio naszej energii zmotywować psiaka do pogoni za uchodzącą zdobyczą. Przyjemność, którą wtedy odczuwa, zaczyna kojarzyć z zapachem. Należy wykorzystać to przy pierwszych włóczkach (przeciągnięty kawałek świeżej skóry, ewentualnie bieg lub badyl zwierzyny, który pozostawiamy na końcu ścieżki zapachowej). Oczywiście ich długość musi być symboliczna (kilkumetrowa), tak aby zagwarantować szczeniakowi nagrodę, którą może być możliwość zabawy zdobyczą lub krótkiej pogoni za nią. Pamiętajmy, że aby nagroda spełniała swoją funkcję, musi zapewniać psiakowi krótkotrwałe, ale intensywne doznania. Dlatego po krótkiej zabawie powinniśmy delikatnie odebrać „zdobycz”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Szóstak przyszłościowy

Tomasz Pilarz uważa, że najlepsza reklama to reklama szeptana. Zadowoleni klienci sprowadzą następnych. W wieluńskim sklepie znajdą największy wybór broni i optyki, a przy tym

Tradycje i zwyczaje

W książęcym raju

Legendarny zawodowy myśliwy i organizator safari w Afryce Eustachy Sapieha junior zaczynał swoją myśliwską przygodę na Kresach Rzeczypospolitej, w rodzinnym majątku Spusza. Tam strzelił pierwszego

Opowiadanie

Zimowe tradycje

Leśniczy rozstawiał po szerokim trakcie. Po obu stronach drogi rozciągały się straszliwie zbite i otulone pierzyną śnieżną młodniki. Czuby choinek uginały się pod ciężarem nawisów

Polowanie i myśliwy

W sercu kniei

Myśliwi, którzy mieli szansę z nim polować, zdobywali złotomedalowe oręża. Gdy po powrocie z rykowiska przygotował śniadanie, Grzegorz Russak nie potrafił znaleźć słów uznania. Dla

Tradycje i zwyczaje

Z kresowych łowisk

Ułan, myśliwy i poeta. Redaktor lwowskiego „Łowca”, który z niezwykłym talentem opisywał rykowisko w Karpatach. Albert Mniszek był także autorem fachowych prac z dziedziny broni