fot. Shutterstock

Ułożony, czyli jaki?

W Regulaminie polowań znajdziemy zapisy o obowiązku wykorzystywania podczas łowów psów ułożonych do polowania na ptactwo i odszukiwania postrzałków. Należałoby jednak sprecyzować, kto i kiedy może uznać, że dany pies został ułożony.

Najnowsza propozycja nowelizacji Regulaminu polowań wywołała wśród myśliwych ożywione dyskusje. Różnice zdań dotyczyły głównie zapisu mówiącego, że za psy myśliwskie można będzie uznać tylko te z udokumentowanym pochodzeniem potwierdzonym przez organizacje kynologiczne współpracujące z PZŁ w zakresie kynologii łowieckiej. Propozycja ta została odrzucona. Skoro poprawka nie wejdzie w życie, można by temat zamknąć. Warto jednak chyba odnotować, że w trakcie dyskusji część myśliwych otwarcie zadeklarowała, że nie potrzebuje psów z rodowodami. Uważają, że – jak głosi stare ludowe porzekadło – „papiery nie polują”. Poza tym nie mają zamiaru jeździć ze swoimi czworonogami ani na wystawy, ani na konkursy.

Na słowo honoru

Chciałbym wyjaśnić, że takie podejście do sprawy wynika z głębokiej niewiedzy. Po pierwsze, z psami rodowodowymi nie trzeba nigdzie jeździć. Po wtóre, warto je kupować dlatego, że dzięki „papierom” mamy dostęp do informacji o przodkach naszego szczeniaka i na tej podstawie wiemy, czego można się po nim spodziewać. Porównajmy dla przykładu hodowlę prowadzoną pod patronatem FCI (Międzynarodowej Federacji Kynologicznej) z hodowlą – że tak powiem – „niezależną”, czyli pod patronatem własnym hodowcy amatora.

Zacznijmy od hodowli FCI. Aby pies i suka, zarejestrowane w Związku Kynologicznym, mogły uzyskać uprawnienia hodowlane, muszą spełnić wiele wymagań. Sam rodowód nie daje prawa do rozrodu. Kandydaci na rodziców muszą mieć prawidłowe uzębienie, doskonałą budowę, badania na dysplazję stawów biodrowych (aby ją wykluczyć) i testy hodowlane (grupa siódma). W niektórych przypadkach wymagane są dodatkowe badania wykluczające określone wady i choroby. Widzimy zatem, że psy z FCI są starannie dobierane pod kątem zdrowotnym. Czworonogi z niepoprawną budową, wadami zgryzu i chorobami dziedzicznymi nie mają prawa mieć potomstwa.

Z kolei ktoś, kto nie należy do Związku Kynologicznego, nie stawia swoim psom takich wymagań. Nie robi im badań na dysplazję, nie sprawdza uzębienia, a jego wiedza o anatomii najczęściej jest bardzo skromna. O genetyce również wie niewiele, bo gdyby wiedział, to w ogóle nie zająłby się „hodowlą” w takiej formie.

Porównując te dwa rodzaje podejścia do hodowania psów widzimy, że po stronie FCI mamy profesjonalizm i troskę o zdrowie oraz rozwój rasy, a po stronie hodowli „niezależnych” zupełną niekompetencję. Załóżmy jednak, że hodowca „niezależny” posiada wiedzę na temat genetyki, anatomii, chorób, psiej psychiki, żywienia i innych przydatnych dziedzin. Co mu to jednak da, skoro nie ma wglądu do informacji na temat przodków swojej suki i potencjalnego reproduktora? Nikt z amatorów nie prowadzi księgi rodowodowej i nie wie nic konkretnego nawet o rodzicach własnego czworonoga. Z tej niewiedzy bierze się często krycie w bliskim pokrewieństwie, potęgowanie wad i ostatecznie doprowadza to do uwstecznienia się rasy.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Reakcja na strzał

Myśliwi o niezaprzeczalnych umiejętnościach strzeleckich zaobserwowali liczne zachowania trafionych byków niepasujące do podręcznikowych opisów. Przyczyn takiego stanu jest wiele i możemy je podzielić na dwie

Polowanie i myśliwy

Myśliwi dla gęgawy

W ostatnim roku naszego projektu badawczego poświęconego gęgawom dokonaliśmy sensacyjnych obserwacji, które zmieniają nasz dotychczasowy obraz tego gatunku. Ten pionierski projekt realizowany i finansowany przez

Temat miesiąca

Przyszłość szaraka

Prowadzący krucjatę w obronie ptaków pseudoekolodzy domagają się przy okazji objęcia całkowitą ochroną zagrożonego, ich zdaniem, zająca. Sami ich napędzamy, pisząc, że populacja szaraka od

Polowanie i myśliwy

Przepis na szaraki

Świąteczny pasztet bez zająca? To straszliwe widmo spędza sen z oczu wielu koleżankom i kolegom po strzelbie, przygotowującym właśnie menu na Boże Narodzenie. Zmartwień takich

Tradycje i zwyczaje

Na zachód od Kilimandżaro

Album zatytułowany „Łowy Jana Pętkowskiego w Afryce – Tanganyika Territory – Kwiecień –sierpień 1928 r.” jest kruchą pamiątką ocaloną z pożogi Powstania Warszawskiego. Księga pozwala