fot. Shutterstock

W czeskim rewirze

Myśliwi tradycyjnie znajdują wsparcie w środowisku strzeleckim. W Czechach jest ono większe niż w kilkukrotnie liczniejszej Polsce! To jeden z powodów, dla którego społeczny odbiór łowiectwa jest u naszych południowych sąsiadów korzystniejszy.

Daniele napotkaliśmy wieczorem. O strzale nie było mowy, ale fakt, że trwało już bekowisko, pozwalał nam myśleć z nadzieją o porannym wyjściu do łowiska. Zaczęliśmy właśnie układać scenariusz łowów, kiedy nagle byk zamilkł, a wkrótce później polana opustoszała. Zagadka szybko się wyjaśniła – w termowizji zobaczyliśmy, że nie tylko my polujemy w tym rewirze. Jak się okazało, rosnąca populacja wilków to nie tylko nasz problem.

Jak się zakończyły łowy dla basiora – nie wiem. Nam za to się powiodło, choć w sercu zdążył już zagościć niepokój. O poranku wiatr kręcił, w efekcie czego kierdel muflonów spłoszył się, zanim doszedłem do sytuacji strzeleckiej. Danieli nie wdziałem ani razu. Do czasu. Trzask gałązki sprawił, że zamarliśmy w bezruchu. Po chwili na śródleśnej łączce pojawił się byk. Słaby łopatacz. Selekcyjny. Nic więcej tego ranka nie było mi trzeba.

Jest taki żart. Jak poznasz myśliwego w zatłoczonym barze? Poczekaj, sam ci o sobie opowie. Na tej zasadzie podczas zajęć strzeleckich, które organizowałem dla międzynarodowej grupy policjantów, poznałem Martina Paráka – z racji potężnej budowy i imponującej brody zwanego przez kolegów Czeskim Wikingiem. To właśnie Martin zaprosił mnie w okolice Mielnika, jednego z centrów czeskiego winiarstwa – do jednego z najpiękniejszych krajobrazowo czeskich obwodów (o powierzchni 1200 ha). Ale nie cały czas spędziliśmy uganiając się za zwierzyną po porośniętych lasem świerkowym wzgórzach. Wieczorami, przy kufelku Pilsnera, rozprawialiśmy o wprowadzonych u nas bulwersujących regulacjach prawnych dotyczących zakazu udziału w polowaniach osób poniżej 18. roku życia.

– Hobby można mieć wiele, ale pasję tylko jedną – powiedział mi wtedy Martin. – Dla mnie jest nią łowiectwo, dzięki któremu zdobywam dla rodziny najzdrowsze i w pełni naturalne pożywienie. Moją ogromną dumą jest czternastoletnia córka Anička, która towarzyszy mi w polowaniach i zupełnie samodzielnie buduje już urządzenia łowieckie, takie jak paśnik. Nigdy jej nie namawiałem do łowiectwa, ale też nie zabraniałem wspólnych wypraw. Rozumie las i zna prawa natury. Dlatego gdy oświadczyła mi, że pewnego dnia zostanie dianą, byłem po prostu szczęśliwy.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Koniec sezonu

Kłopoty zaczęły się już w sklepie „Złota Trąbka”. W ofercie zabrakło amunicji, której używałem od lat. Okazało się, że w moim kalibrze są kule mało

Kynologia

Pies na zasiadkę

Przygotowanie psa do spokojnego zachowania się na stanowisku jest dla nas ze wszech miar korzystne. Dzięki temu nasz pupil będzie opanowany nie tylko na polowaniu,

Kynologia

Zrozumieć człowieka

Współpraca człowieka z psem powinna opierać się na wzajemnym zrozumieniu. Niestety, w praktyce wygląda to tak, że bardzo dobrze rozumiemy nasze oczekiwania wobec psa, ale

Broń

Ponadczasowy repetier

Niektórzy twierdzą, że cezetce do miana broni prestiżowej brakuje tylko ceny. Nowy sztucer CZ 557 Lux II dowodzi, że w powiedzeniu tym jest trochę prawdy.

Porady praktyczne

Szacowanie z auta

Dzięki corocznej inwentaryzacji możemy poznać trendy zachodzące w populacjach gatunków łownych. Wyniki stanowią podstawę do przygotowania planu odstrzału, ale przede wszystkim do oszacowania wielkości przyrostu