fot. Adam Nieścioruk

W gabinecie wspomnień

Trofea łowieckie to nie tylko dowód udziału w polowaniu i odniesionego wtedy sukcesu, ale także miernik prawidłowo prowadzonej gospodarki łowieckiej. Dlatego musimy zadbać o ich prawidłową preparację i gustowne wyeksponowanie.

Gdy po tysiącleciach polowania nastawionego wyłącznie na zdobywanie pożywienia przyszedł czas na łowiectwo oparte na selekcji, ochronie i racjonalnej gospodarce, wyznacznikiem sukcesu stała się nie liczba strzelonych sztuk, ale jakość trofeów. Eksponowano je w zamkach i pałacach – w komnatach i sieniach. Obraz takiej kolekcji dał w „Panu Tadeuszu” wieszcz Adam, najwybitniejszy znawca polskiej duszy: „Sień wielka jak refektarz, z wypukłym sklepieniem/ Na filarach, podłoga wysłana kamieniem,/ Ściany bez żadnych ozdób, ale mur chędogi;/ Sterczały wkoło sarnie i jelenie rogi/ Z napisami: gdzie i kiedy te łupy zdobyte; / Tuż myśliwców herbowe klejnoty wyryte/ I stoi wypisany każdy po imieniu;/ Herb Horeszków, Półkozic, jaśniał na sklepieniu”.

Trzy cięcia

Z początku trofea stanowiły rzeźbione w drewnie łby jeleni czy żubrów, do których przykręcano odcięte przy możdżeniach poroża lub rogi. Eksponaty takie można podziwiać w pałacach w Pszczynie, Promnicach czy Antoninie. Z czasem na ścianach zaczęto prezentować poroża z pięknie wybielonymi czaszkami. I pojawił się dylemat, który do dziś nie został rozstrzygnięty: przycinać czerepy, czy też zachować je w całości? Profesor Andrzej Strumiłło, wybitny grafik i znawca łowieckich tradycji, uważa, że nie należy tego robić, gdyż wymiar czaszki wiele mówi o środowisku, w którym zwierz żył. Trofeum zachowane w całości ma zatem walor edukacyjny. Poza tym chodzi także o efekt dramaturgiczny.

W opinii Bohdana Jasiewicza, autora poradnika „Trofea łowieckie”, nie należy przycinać tylko czaszek złotomedalowych sztuk. To dlatego, że takie poroża poddawane są weryfikacji wstępnie przyznanych punktów CIC, dokonywanej przez komisję międzynarodową. Poza tym stanowią cenne eksponaty wystawowe. Eugeniusz Ochnio, rzeźbiarz i także myśliwy, zwraca uwagę, że przycięte trofea lepiej się prezentują. Gabinet, w którym eksponuje się liczne czaszki z zębami i oczodołami, sprawia jego zdaniem przygnębiające wrażenie. Z tą opinią zgadza się zaprzyjaźniony z naszą redakcją Marek Roszkiewicz, nemrod, który polował prawie ze wszystkimi wielkimi łowcami XX wieku i niemal na każdą zwierzynę. Na podstawie własnego doświadczenia zauważa, że kolekcja składająca się z trofeów o czaszkach przyciętych nierzadko wzbudza zainteresowanie gości niezwiązanych z łowiectwem, co stwarza gospodarzowi okazję do promocji naszej pasji.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Śladami mistrza Puchalskiego

Kiedyś wyjeżdżał na polowania zaopatrzony w niezbędne akcesoria do łowów krwawych i bezkrwawych. Początkowo wygrywała pasja łowiecka i podchodząc kozła, Adrian Grela decydował się na

Broń

Tajniki ostrzenia

Po użyciu noża, dla przywrócenia jego dobrych właściwości tnących, głownię warto podostrzyć. Jeżeli się na to nie zdecydujemy, będziemy w końcu musieli na nowo wyprofilować

Broń

Skandynawska precyzja

Wielu znawców twierdzi, że najlepszym myśliwskim repetierem jest Sauer 90. Jednak tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że własną wersję tego sztucera – w niczym nieustępującą

Tradycje i zwyczaje

Książęce łowy

Na obrazie „Polowanie w Antoninach” uwiecznił go Wojciech Kossak. Książę Zdzisław Lubomirski (1865–1943) był nie tylko znakomitym i prawym myśliwym oraz postacią niezwykle szanowaną w

Temat miesiąca

Zatrzymane w kadrze

Kolejna edycja naszego konkursu fotograficznego – organizowanego już od ponad 90 lat – została zakończona i przeszła do historii. Uczestnicy nadesłali 765 zdjęć, wśród których