fot. Bartosz Marzec

W sercu kniei

Myśliwi, którzy mieli szansę z nim polować, zdobywali złotomedalowe oręża. Gdy po powrocie z rykowiska przygotował śniadanie, Grzegorz Russak nie potrafił znaleźć słów uznania. Dla Andrzeja Łukasiewicza łowiectwo jest sposobem na życie. Aby je popularyzować, współorganizuje piknik, w którym bierze udział blisko dwa tysiące osób.

Nie znam bardziej pobudzającego wyobraźnię opisu dziczych godów niż ten pochodzący z książki Kazimierza Wodzickiego, wydanej we Lwowie w 1928 roku: „Ryje spienione, oczy roziskrzone, te szarże wściekłe, cięcia głębokie, rechtanie samur, kłapanie odyńców zębami, rojenie się rozhukanych potworów – zostawiły w mej pamięci przerażający obraz, który nie wygaśnie do końca życia”. Właśnie dla takich emocji przez lata myśliwi przyjeżdżali do Puszczy Białowieskiej, a jeśli mieli szczęście i trafili do Andrzeja Łukasiewicza, leśniczego do spraw łowieckich z Nadleśnictwa Hajnówka, do domów wracali z medalowymi trofeami. No chyba że obraz „strasznych walk, turniejów na ostre, z których podstarzały konkurent wychodzi z wielkim szwankiem, bo ze skórą poprutą i poturbowany na wszystkie strony” (to z kolei cytat z Władysława Spausty), okazał się dla nich zbyt intensywny…

Duch puszczy

Z początkiem stycznia ścisnął mróz, od którego z hukiem podobnym do suchego sztucerowego strzału pękały niekiedy drzewa. Pan Andrzej wraz z myśliwym z Francji szedł przez las zalany światłem księżyca. Świerki, których w puszczy wówczas jeszcze nie brakowało, ponakładały białe czapy, a ich pnie przypominały kolumny gotyckiej świątyni. Huczka była w pełni i z daleka dały się słyszeć odgłosy walki. Zanim myśliwi znaleźli się przy ambonie, trzykrotnie widzieli wycinki krążące wokół polany, na której znajdowała się wataha. Z góry dostrzegli kilka loch z żerującymi nieco dalej warchlakami. Pan i władca musiał akurat przepędzać konkurentów, o czym najlepiej świadczyły dochodzące z głębi lasu łomot i kwik. Raptem zapadła cisza i po chwili na arenę wkroczył triumfator.

„Co to jest?” – wykrztusił Francuz. Na śnieżnym tle stukilowy odyniec o bielejących w blasku księżyca szablach widoczny był wyraźnie jak na obrazku. „To rekord Puszczy Białowieskiej” – odparł z przekonaniem pan Andrzej, trochę dla podbicia dramaturgii, ale przede wszystkim z tej przyczyny, że złoto w gwiździe może mieć leśny odyniec, którego masa nie przekracza 60 kg, a co dopiero taki potwór. Wkrótce swojej odpowiedzi pożałował. Stało się bowiem coś dziwnego. Ambona zaczęła nagle chwiać się w posadach. Leśniczemu w pierwszej chwili przyszło do głowy, że to żubr czochra się ocierając o słup, ale – zważywszy na okoliczności – pomysł ten uznał za absurdalny. Spojrzał pytająco na Francuza i dostrzegł, że ten trzęsie się niczym w ataku febry. Lufa sztucera kreśliła w powietrzu symbol nieskończoności. Dzik nie mógł tak długo czekać, więc po chwili dał całemu towarzystwu znak i polana momentalnie opustoszała. Przez następne wieczory dewizowiec kazał się przyprowadzać tylko na tamtą ambonę i nie schodził z niej do świtu. Na próżno Andrzej przekonywał go, że huczka rządzi się swoimi prawami i odyniec wraz ze swoją watahą może już przebywać daleko. Francuz był uparty, ale szansy spotkania ducha puszczy więcej nie dostąpił.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Porady praktyczne

Navara Hunter

Najnowsza IV generacja znacząco zbliżyła japońskiego pickupa do komfortu samochodu osobowego. Znajdziemy w nim wszystkie elementy charakterystyczne dla nowoczesnej terenówki oraz prawdziwą ramę i napęd

Tradycje i zwyczaje

Echa karpackich łowów

Odbywające się tam rykowiska przyciągały najlepszych myśliwych Rzeczypospolitej. Niedźwiedzia, który na sumieniu miał trzech ludzi, ubił w tych rewirach Adam Zamoyski. Skarbnicą łowieckiej historii Karpat

Hodowla i ochrona

Wojna o króla

Zgoda na odstrzał kilkudziesięciu żubrów wywołała medialną wojnę i kolejny raz udowodniła, że praca domowa na temat zarządzania przyrodą nie została odrobiona, ponieważ nikt nie

Broń

Amunicja XXI wieku

Niektórzy eksperci twierdzą, że 6 mm Creedmoor to nabój przyszłości. Z pewnością idealnie nada się na rogacza. Ale lista nowości, na które zwrócą uwagę myśliwi

Opowiadanie

Długodzioba

Obiad zasuwał z apetytem. Rosół z ziemniakami, czyli „ślepe ryby”, do tego gumiklejze – śląskie kluski z gotowanych ziemniaków, rolada wołowa i modra kapusta, to