Wernyhora

Co oznacza znalezione na siedzeniu piórko słonki? I dlaczego leśny dukt pojawia się nagle i znika niczym jezioro z powieści Ernesta Hemingwaya? Wreszcie: czy duch lasu to aby na pewno postać z baśni i legend?

Plan był taki: o zmierzchu siadam na ambonie Przy Grubym Dębie, przeczekuję noc, a o świcie przemierzam rewir. Jeżeli niczego nie spotkam, wracam do domu. Marcowa pełnia ma nieodparty urok i nawet zapowiedź przymrozku nie była w stanie odwieść mnie od nocnej zasiadki. Teraz wystarczyło wprowadzić plan w życie. Okazyjnie kupiony śpiwór, ponoć będący w wyposażeniu jednostek specjalnych, czekał aż go wypróbuję. Producent twierdzi, że niestraszne w nim nawet największe mrozy. Ponieważ nie mam nic przeciw komfortowi, zabrałem jeszcze ciepłą czapkę i ogrzewacze dłoni.

Dawno nie spędzałem nocy na ambonie. Marzyły mi się parady dziczych watah, przemykające lisy, przypominające pełzające po ziemi płomienie, i wywołujące ciarki nawoływania puszczyków. Kiedyś w taką noc przez lornetkę obserwowałem baraszkujące wydry. Co za widowisko! Nie nastawiałem się na upolowanie zwierza. Pewnie, że chętnie przygarnąłbym dzika do zamrażarki, ale nie uśmiechało mi się strzelenie dziczej mamuśki, która zostawiwszy potomstwo w barłogu, wyszła na samotną kolację.

Byłem zmęczony i oczy kleiły mi się z niewyspania, ale wiedziałem, że kiedy znajdę się na ambonie, trzask gałązki zadziała bardziej pobudzająco niż najbardziej aromatyczna kawa. Ostatnie dni w firmie wyssały ze mnie wszystkie siły i pierwszy wolny weekend po prostu musiałem spędzić w łowisku. Chciałem jak najszybciej wdrapać się na ambonę i poczuć upajającą woń lasu, za którą tak tęskniłem. Jednak zanim jeszcze znalazłem się na terenie obwodu dzierżawionego przez moje koło, fala zmęczenia zmusiła mnie do zjechania z asfaltu w leśną drożynę i zrobienia chwilowej przerwy w podróży. Nie znałem tego leśnego duktu. Grząskie koleiny były tak głębokie, że obawiałem się, iż za chwilę auto utknie w błocie. Przystanąłem więc i wtedy właśnie zauważyłem przed samochodem ruch. Sprzed auta gramolił się człowiek!

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

W cieniu Chryszczatej

Z książki Juliana Huty „Ostatni wolny bieszczadzki myśliwy”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Glinik, przypominamy opowiadanie wyróżnione I nagrodą w konkursie literackim „Łowca Polskiego”

Tradycje i zwyczaje

120 lat minęło

Współtwórca renomowanej firmy Nest, pan Sławomir Studziński, postanowił uczcić rocznicę „Łowca Polskiego” i z tej okazji przygotował wyjątkowy prezent dla naszej redakcji. Zauważono już, że

Temat miesiąca

Artyści łamią zasady

W najtrudniejszej dziedzinie fotografii, czyli fotografii przyrodniczej, o sukcesie decyduje zbieżność wielu czynników. Ujęcia w studiu można powtórzyć, przyroda nie da nam drugiej szansy. Stąd

Polowanie i myśliwy

Skuteczna zbiorówka

Zakaz utrudniania polowań pod groźbą sankcji finansowej został wprawdzie wycofany, ale nie oznacza to wcale, że prawo nie daje nam możliwości obrony przed pseudoekologami. Wiele

Polowanie i myśliwy

Kosztowne zaniechanie

Grudzień to miesiąc, w którym myśliwi nie zaprzątają sobie głów szkodami łowieckimi. Pamiętajmy jednak, że dopóki śniegi nie przykryją upraw, będziemy mogli z nich czytać