fot. Shutterstock

Wielkie łowieckie dzieło

Jak nadrobić lata zaniedbań w dziedzinie popularyzacji naszej pasji? Trzeba działać wielotorowo! Istotne są zarówno stworzenie spójnego i przemyślanego przekazu medialnego, jak również masowy udział myśliwych w akcjach charytatywnych i obrona wizerunku łowiectwa na drodze prawnej. W tej ostatniej kwestii z pomocą przychodzi fundacja Magnum Opus.

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Znane polskie powiedzenie można odnieść do łowiectwa. Jeszcze 20 lat temu, czyli wtedy, kiedy nad Wisłą Internet dopiero raczkował, osoby niezwiązane z naszą pasją albo nie zdawały sobie sprawy z istnienia łowiectwa, albo było im ono co najwyżej obojętne. Szybki rozwój Internetu zmienił ten stan. Każda informacja stała się błyskawicznie dostępna. Wystarczy kilka kliknięć, by po powrocie z pracy śledzić konflikt irańsko-amerykański, a chwilę później przenieść się do Australii i gasić pożary. Istotną rolę odegrały tu także portale społecznościowe. W efekcie w ciągu jednego dnia bez żadnego wysiłku otrzymujemy tyle informacji, co średniowieczny człowiek przez całe swoje życie.

Bombardowanie danymi sprawia, że nie mamy czasu (ani ochoty!) na weryfikację ich autentyczności. Sami lajkujemy lub udostępniamy treści, których do końca nie poznaliśmy i nie przeanalizowaliśmy. Wystarczy, że zgadzamy się z zawartą w tytule tezą, często nacechowaną emocjonalnie. Bo żeby informacja miała szanse się przebić, musi się wyróżnić, a więc zawierać kontrowersyjne stwierdzenia lub dotyczyć bulwersujących tematów. Zresztą wpisuje się to w naturę człowieka, bo – jak dowodzą badania – złe informacje przekażemy średnio jedenastu osobom, a dobrymi podzielimy się jedynie z trzema znajomymi.

W tej rzeczywistości doskonale odnalazły się wszelkie organizacje o profilu prozwierzęcym, które stosując półprawdy, manipulacje lub jawne kłamstwa, mamią społeczeństwo wizją zdegenerowanego, wręcz sadystycznego zabijania zwierząt, niepasującego do nowoczesnych „ekologicznych” czasów.

W oderwaniu od przyrody

Dyskusja z organizacjami o profilu prozwierzęcym jest zazwyczaj bezprzedmiotowa z uwagi na brak wspólnej płaszczyzny rozumowania. Dla NGO (non government organizations – organizacji pozarządowych) walka o zwierzęta ma charakter ideologiczny i każde nasze merytoryczne argumenty spotykają się z emocjonalną kontrą. Dla nich zabijanie dzikich zwierząt jest złe i nic tego nie zmieni. To efekt wychowania oraz tego, że mieszkańcy większych miast, gdzie postulaty o zdelegalizowanie łowiectwa słychać najgłoś­niej, żyją w oderwaniu od przyrody. Krótkie poranki, śniadanie w biegu, praca od ósmej do szesnastej, a nierzadko po godzinach, zakupy podczas powrotu, wieczorem szybka kolacja i siły starcza już tylko na klikanie pilotem po kanałach TV. Harmonogram wzbogacić może jeszcze opieka nad dziećmi. Na obcowanie z naturą miejsca nie ma, brakuje czasu w pogoni za dobrobytem. W wielu przypadkach takie osoby ograniczają się do wyprowadzania psa czy weekendowego wyjścia do miejskiego parku. Choć i tu jako forma sobotnio-niedzielnej rekreacji wygrywają galerie handlowe. Dla ludzi żyjących w takiej przyrodniczej pustyni informacja o odbywających się polowaniach jest bulwersująca i aktywizuje ich przeciwko nam w obawie, że my, myśliwi, moglibyśmy przyczynić się do zniszczenia polskiej przyrody. A przecież do ochrony przyrody ojczystej zobowiązuje nas i ustawa Prawo łowieckie oraz statut Zrzeszenia, i etyka łowiecka oraz zwykła ludzka wrażliwość.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Wspomnienie

Skrzypiące koła wozu tratują bezlitośnie wyniosłe źdźbła traw, pochylają w poddańczym ukłonie krzewiny leśne, stukają na pieńkach i korzeniach. Konie idą wolno, skubiąc liście z

Broń

W innym świetle

Pogląd, że prawo zabrania używania celowników noktowizyjnych wykorzystujących iluminator podczerwieni, jest niesłuszny. Przepis Regulaminu polowań dopuszcza noktowizję jako całość, bez wchodzenia w technikalia, czyli konstrukcję

Tradycje i zwyczaje

Rogacz z klasą

Nasi przodkowie przypisywali poszczególne gatunki do kalendarza polowań. Jesień zawłaszczały jelenie, zimę zające, a wiosna należała do głuszca. Dzisiaj szaraki tylko dla wybranych, a wiosenne

Temat miesiąca

Rewiry nad Bzurą

Mamy w skali kraju tylko kilka łowisk, gdzie w sezonie strzela się blisko 300 zajęcy. W jednym z nich gospodarują myśliwi z sochaczewskiego koła „Bzura”,

Broń

Z czym do remizy

Wznoszące się znad tarnin bukiety to widok, który rozemocjonuje każdego myśliwego. Polowanie na bażanty wymaga zarówno wytrwałości, jak i niemałych strzeleckich umiejętności. Jaka broń i