fot. Shutterstock

Wielkie zagrożenie

Często bagatelizowane kleszcze stanowią jedno z najpoważniejszych zagrożeń XXI wieku. Imponującej długości lista zagrożeń, dzięki coraz lepszej diagnostyce, stale się wydłuża, dostarczając kolejne wirusy, bakterie, pasożyty i toksyny zagrażające ludziom i zwierzętom. Na razie bilans tej wojny jest dla nas niekorzystny. Dlatego na spotkanie z wrogiem musimy się przygotować!

Kleszcze są roznosicielami wielu groźnych chorób pasożytniczych zagrażających zwierzętom i ludziom. Badania pokazują, że te pajęczaki są nosicielami około 200 gatunków pierwotniaków, 130 odmian wirusów, 20 gatunków bakterii pałeczkowych, 20 gatunków krętków i innych rodzajów bakterii, a także kilku gatunków nicieni i grzybów. Na długiej liście chorób odkleszczowych znajdują się między innymi: babeszjoza, borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, gorączki i dury plamiste, a także paraliż kleszczowy i alergie. Wraz z rozprzestrzenianiem się kleszczy oraz ze względu na coraz doskonalsze metody diagnostyczne z każdym rokiem lista wydłuża się o kolejne jednostki i zespoły chorobowe. Tymczasem badania naukowe nad kleszczami i chorobami odkleszczowymi potwierdzają, że stopień ryzyka związanego z ich ekspansją jest wciąż bagatelizowany.

A jest się czego obawiać. Jak wynika z raportów Państwowego Zakładu Higieny w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, zagrożenie chorobami odkleszczowymi w Polsce stale rośnie – krajowy monitoring wybranych chorób zakaźnych prowadzony od 2002 roku wskazuje na systematyczny wzrost liczby zachorowań i poszerzający się katalog chorób. Rodzime ofiary kleszczy najczęściej chorują na boreliozę – każdego roku w Polsce zapada na tę chorobę ponad 20 tys. osób. Drugie miejsce pod względem liczby chorych zajmuje kleszczowe zapalenie mózgu, które dotyka około 200 osób rocznie, a trzecim zagrożeniem jest tularemia, którą zaraża się kilkadziesiąt osób w skali roku.

Zagrożenia nie wolno bagatelizować. Z jednej strony, ze względu na nakładanie się na siebie ryzyka związanego z tzw. koinfekcją, czyli jednoczesnym zakażeniem wieloma czynnikami chorobotwórczymi – innymi słowy, jedno ugryzienie może zarazić nas jednocześnie różnymi wirusami i bakteriami wywołującymi kilka chorób jednocześnie, albo do symptomów jednej choroby dołączają symptomy innych chorób, nakładając się na siebie i utrudniając właściwe rozpoznanie i przebieg leczenia. Specjaliści utrzymują, że jest to najczęstsze niepowodzenie stosowanych terapii. Z drugiej strony, wzrost liczebności kleszczy niesie ze sobą ryzyko powrotu wielu chorób zakaźnych roznoszonych dawniej przez inne zwierzęta, np. związane z przenoszonymi przez kleszcze bakteriami rodzaju Rickettsia, które wywołują między innymi tyfus oraz gorączki i dury plamiste. Warto zdawać sobie sprawę, że przy narastającej nieufności do programów szczepień ochronnych płynące stąd zagrożenie epidemiologiczne nabiera szczególnego znaczenia.

Wróg u bram

Najczęściej występującym gatunkiem kleszcza w Polsce jest Ixodes ricinus – zwany kleszczem pastwiskowym lub pospolitym – który spotykany jest w całej Europie, a także w północno-zachodniej Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Azji Mniejszej oraz na Syberii. Gatunek ten bytuje przede wszystkim w lasach mieszanych i liściastych, jednakże w związku ze zmianami w użytkowaniu gruntów nastąpiła jego migracja na nowe obszary, w tym do miast – parków, ogrodów i obszarów zieleni miejskiej.

Naukowcy są zdania, że za wzrost liczebności kleszczy odpowiadają zmiany klimatyczne związane z ociepleniem klimatu i łagodnymi zimami. W dalszej kolejności wymienia się wzrost liczebności zwierząt, głównie jeleniowatych, które choć same nie zapadają na choroby odkleszczowe, obok gryzoni pozostają głównymi żywicielami tych pajęczaków. Wśród niepotwierdzonych teorii znajdziemy hipotezy odwołujące się do ograniczenia powszechnego dawniej wiosennego i jesiennego wypalania traw oraz do ogólnego spadku liczebności wszystkich gatunków – naturalnych wrogów kleszczy.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Ponadczasowy repetier

Niektórzy twierdzą, że cezetce do miana broni prestiżowej brakuje tylko ceny. Nowy sztucer CZ 557 Lux II dowodzi, że w powiedzeniu tym jest trochę prawdy.

Temat miesiąca

Zdziczałe obyczaje

Fala krytyki i wyzwisk wylała się na myśliwych, którzy rzekomo mieli wystrzelać wszystkie lochy. Organizacje antyłowieckie kolejny raz wykorzystały nadarzającą się okazję do ataku. Nie

Polowanie i myśliwy

Wspólnik na rękawicy

Ten rodzaj łowów przypomina ujarzmianie żywiołu. O sokolnictwie, które przetrwało pięć tysięcy lat i stanowi rodzaj sztuki, wie prawie wszystko Henryk Mąka, pracownik Stacji Badawczej

Polowanie i myśliwy

W sieci zła

Fala hejtu przetoczyła się przez Internet po tym, jak antyłowiecki fanpage oskarżył znanego augustowskiego weterynarza, miłośnika koni, hodowcę psów i myśliwego, o zabijanie dla przyjemności

Polowanie i myśliwy

Szalone jelenie

Rok temu w Norwegii stwierdzono oficjalnie chorobę CWD. Ponieważ jest to choroba układu nerwowego, w większości przypadków u zwierząt obserwuje się zmiany zachowania, takie jak