fot. Shutterstock

Wojna o króla

Zgoda na odstrzał kilkudziesięciu żubrów wywołała medialną wojnę i kolejny raz udowodniła, że praca domowa na temat zarządzania przyrodą nie została odrobiona, ponieważ nikt nie przeprowadził lekcji. W debacie publicznej – w której bardzo aktywnie uczestniczą środowiska ochroniarskie – myśliwi, którzy nie starają się przekonać do swych racji, notorycznie obrzucani są błotem.

Nasze społeczeństwo przynajmniej od kilku lat dryfuje w odmętach szaleństwa. Co parę dni media obiega kolejna sensacyjna informacja albo o dożynkach dzików, albo o masakrze w chlewni, albo o zgodzie na odstrzał żubrów. Z jednej strony obywatele słuchają argumentów przeciwników zabijania, a z drugiej kupują mięso w sklepie, gdzie interesuje ich wyłącznie niska cena. Teoretycznie rozumieją rolników, którzy mają odmienne zdanie na temat dzików, ale jednocześnie oburzają się na warunki, w jakich hoduje się zwierzęta gospodarskie. Moim zdaniem zwykły Polak już dawno zgubił się w argumentach stron, dlatego bardzo łatwo kierować jego emocjami.

W dobie kultury obrazkowej przeciętny obywatel nie czyta i opiera się tylko na zdawkowych, niesprawdzonych informacjach lub na amatorskich filmach zamieszczanych w Internecie. „Prawdę” się dzisiaj kreuje, a jakakolwiek próba wyjaśniania i przedstawiania argumentów nie ma możliwości przebicia się do społecznej świadomości. Mamy coraz więcej „fachowców” przytulających się do kota lub chomika, którzy ze znawstwem opowiadają o przyrodzie i jej ochronie.

W tej, powiedzmy, mocno specyficznej sytuacji niepokoją mnie wypowiedzi myśliwych, którzy – ku uciesze naszych przeciwników – zaczynają iść skrajem piekła. Broniąc łowiectwa i swojego hobby, z dużą swobodą wypowiadają publicznie swoje „złote myśli”. Pomijając nasze wewnętrzne wojenki – które będą miały katastrofalne skutki dla naszego wizerunku – dzisiaj skoncentruję się na problemach ochrony przyrody, które, jak widać, niewielu łowców rozumie.

Koalicja przeciwników

Wielu myśliwym znany jest kolega Zenon Kruczyński – autor książki „Farba znaczy krew” – który na życiowych zakrętach postanowił porzucić strzelbę. Słuchając jego łzawych opowieści mam wrażenie, że strasznie tęskni za dawnymi dobrymi czasami. Gdy widzi roześmianych i szczęśliwych myśliwych na polowaniu, prawdopodobnie pęka mu serce. Moim zdaniem odzyskuje równowagę, zwalczając łowiectwo i nawracając jedzących mięso na weganizm, którego jest wielkim orędownikiem.

Sześć lat temu był współtwórcą koalicji, która skupiła wszelkich naszych przeciwników. Teoretycznie walczą o wprowadzenie zakazu strzelania do ptaków. Słuchając tych bredni, nawet średnio zaangażowany w życie związku myśliwy powinien nie mieć problemu z podjęciem merytorycznej dyskusji z każdym z koalicjantów na rzecz szczęśliwego życia ptaków. Tymczasem pod naporem wroga nie umiemy wydobyć z siebie żadnych logicznych argumentów i obalić bezsensownych twierdzeń, które mają za zadanie wywołać tylko negatywne emocje wobec łowiectwa.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Pierwsza strzelba II RP

Oficerowie dwudziestolecia międzywojennego oprócz akademii wojskowych „kończyli” również wyższą uczelnię św. Huberta, która wychowała całe zastępy wytrawnych myśliwych. Najwyższą lokatę wśród kadry oficerskiej zdobył marszałek

Tradycje i zwyczaje

Szable z Adampola

W lasach należących kiedyś do rodziny Zamoyskich stoją do dziś monumenty upamiętniające myśliwskie dokonania gospodarzy, a także wiernego leśniczego, o którym nasz miesięcznik informował przed…

Temat miesiąca

Złota dziesiątka

W poprzednim sezonie strzeliliśmy blisko 2000 medalowych rogaczy, z czego na pewno 300 kwalifikuje się do złotego medalu. Niestety, nie wszystkie okręgi zdołały przeprowadzić wycenę

Tradycje i zwyczaje

Rogacz z klasą

Nasi przodkowie przypisywali poszczególne gatunki do kalendarza polowań. Jesień zawłaszczały jelenie, zimę zające, a wiosna należała do głuszca. Dzisiaj szaraki tylko dla wybranych, a wiosenne

Temat miesiąca

Rok wyzwań

Od stażu w znacznej mierze zależy to, jakich myśliwych będziemy mieli w kołach. Czy będą to nemrodzi szanujący tradycję łowiecką, rozumiejący przyrodę, potrafiący optymalnie spożytkować