fot. Shutterstock

Wspólnik na rękawicy

Ten rodzaj łowów przypomina ujarzmianie żywiołu. O sokolnictwie, które przetrwało pięć tysięcy lat i stanowi rodzaj sztuki, wie prawie wszystko Henryk Mąka, pracownik Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu. Polowanie z ptakami łowczymi jest nie tylko jego namiętnością, ale także niewyczerpanym źródłem inspiracji artystycznej.

Gdy pan Skrzetuski z panem Podbipiętą, jadąc koń w koń, rozprawiali o ścięciu za jednym zamachem trzech pogańskich głów, gdzieś w górze zaszumiały skrzydła i z wrzaskiem okrutnym przeciągnęło stado żurawi. Mknęły gonione przez raroga, którego białe pióra, oświetlone słońcem, błyszczały jak samo słońce na pogodnym błękicie nieba.

– Podobno istnieją trzy ideały piękna: koń w galopie, statek pod pełnymi żaglami i kobieta w tańcu – mówi Henryk Mąka. – Jeden z moich nauczycieli i znakomity sokolnik Grzegorz Dzik skomentował tę teorię następująco: „Człowiek, który wypowiedział te słowa, z pewnością nie widział sokoła”.

Jak pamiętamy z lektury „Ogniem i mieczem”, raróg puszczony przez wołoskiego posła łowy zakończył bezkrwawo, ale pan Skrzetuski nie mógł mieć o to najmniejszej pretensji. Ścigając niesfornego towarzysza łowów, namiestnik natrafił bowiem na przewróconą na gościńcu kolaskę, którą podróżowała Helena Kurcewiczówna, późniejsza pani jego serca. Już miał ją powitać słowami: „Jeśliś jest śmiertelną istotą, a nie bóstwem…”, gdy nadjechał sokolnik z obręczą. Bogini nadstawiła rarogowi rękę, na której ten zaraz usadowił się, przestępując z nogi na nogę. Namiestnik, pragnąc uprzedzić sokolniczego, chciał zdjąć ptaka, gdy nagle stało się coś dziwnego: „Oto raróg, pozostawiwszy jedną nogę na ręku panny, drugą chwycił się namiestnikowej dłoni i zamiast przesiąść się, począł kwilić radośnie i przyciągać te ręce ku sobie tak silnie, że się musiały zetknąć”.

– To bardzo malarska scena i nic dziwnego, że właśnie ją przedstawił znakomity plastyk i ilustrator „Trylogii” Jan Marcin Szancer – mówi Henryk Mąka. – Łowy z sokołami zawsze stanowił niewyczerpane źródło inspiracji i w którymś momencie skłoniły również mnie, by za pomocą piórka i tuszu zmierzyć się z obrazem sokoła ukośnym lotem tnącego powietrze.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Kto chroni dzika

Afrykański pomór świń wciąż rozgrzewa media. W ostatnich tygodniach dziennikarze bombardowali społeczeństwo sensacyjnymi doniesieniami o rzekomej eksterminacji dzików, a ekoterroryści oczerniali myśliwych, próbując wmówić opinii

Polowanie i myśliwy

W pustyni i w puszczy

Jako myśliwy sam bywał zwierzyną. Równie dobrze strzela ze sztucera, jak i broni krótkiej. Kiedy nie poluje w dżungli lub w ukochanych polskich górach, zabezpiecza

Opowiadanie

Zimowe tradycje

Leśniczy rozstawiał po szerokim trakcie. Po obu stronach drogi rozciągały się straszliwie zbite i otulone pierzyną śnieżną młodniki. Czuby choinek uginały się pod ciężarem nawisów

Porady praktyczne

Szacowanie z auta

Dzięki corocznej inwentaryzacji możemy poznać trendy zachodzące w populacjach gatunków łownych. Wyniki stanowią podstawę do przygotowania planu odstrzału, ale przede wszystkim do oszacowania wielkości przyrostu

Kynologia

Z psem w stadzie

Cóż z tego, że pies potrafi tropić, aportować, przeszukiwać teren i zna wiele komend porządkowych, ale… nie zawsze chce je wykonywać. Musimy sprawić, aby nasz