fot. Rafał Łapiński

Wspomnień czar

Polowanie z jednolufką uczy pokory i cierpliwości. Na powtórkę nie mamy przecież szansy! To nie wszystko: taka broń – w mniejszym kalibrze, np. 16, 20, .410 – świetnie się nada do nauki strzelania.

Ponad trzydzieści lat temu, jako początkujący myśliwy, nabyłem dwie nowe nadlufki: Iż-27 JS oraz Toz-34, obie w słusznym kalibrze 12/70. Byłem z tego powodu bardzo dumny. Strzelby pochodziły z czasu, gdy broń rosyjską określało się zwrotem „gniotsia, nie łamiotsia”, i charakteryzowały się dobrym pokryciem. „Tułka” charakteryzowała się do tego ładnym grawerunkiem, niską baskilą i niewielką masą.

Wydawało mi się wtedy, że jak ma się dwie dobre strzelby, to ma się wszystko. Z poczuciem pewnej wyższości patrzyłem na posiadaczy jednostrzałowej broni śrutowej. Szybko jednak zmieniłem zdanie. Broń strzela, ale trafiają ludzie.

Na granicznym dystansie

Jeden z moich znajomych był posiadaczem starej rosyjskiej jednolufki kalibru 16/70. Odkupił ją za grosze od emerytowanego podleśniczego, który używał jej kiedyś jako broni służbowej. Śrutówka wyglądała tak, jakby nikt nigdy jej nie czyścił i nie konserwował. Osada wymagała renowacji, a oksyda była mocno pościerana. Mimo to nowy właściciel chętnie zabierał ją na polowania. Było to niezrozumiałe, miał bowiem także dubeltówkę. Dlaczego preferował starego „łamańca”? Zalety jednorurki poznałem dopiero podczas wspólnych wypraw na kaczki. Otóż jego zdezelowana „szesnastka” (fakt, z pełnym czokiem) bez problemu zdejmowała dalekie krzyżówki, lecące nawet na granicznym dystansie! Po którymś z kolei polowaniu nie wytrzymałem i poprosiłem o możliwość sprawdzenia tej broni. Ustawiliśmy kilka celów w odległości 50, 60 i 75 kroków, co odpowiadało (mniej więcej) odległościom 40, 50 i 60 metrów. Wiązka śrucin dawała nie tylko kapitalne pokrycie, ale i zgęszczenie. Była skuteczna nawet na najdalszym dystansie. Świetnie biła także z polskiej breneki – właściciel trafiał z 50 metrów w okolice dziewiątki na tarczy z sylwetką dzika.

Od tej pory kilkakrotnie widziałem w akcji rosyjskie pojedynki śrutowe i prawie wszystkie charakteryzowały się wysoką ciętością i dobrym pokryciem. Nawet tak zniszczone, że nie dałbym za nie złamanego grosza.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Temat miesiąca

Przyszłość szaraka

Prowadzący krucjatę w obronie ptaków pseudoekolodzy domagają się przy okazji objęcia całkowitą ochroną zagrożonego, ich zdaniem, zająca. Sami ich napędzamy, pisząc, że populacja szaraka od

Hodowla i ochrona

ASF: fakty i emocje

Podczas gdy środowiska antyłowieckie oskarżają nas o przeprowadzenie „rzezi” dzików, środowiska rolnicze upominają się o zintensyfikowanie odstrzału czarnego zwierza. Naukowcy natomiast wskazują, że u niektórych

Polowanie i myśliwy

Pijany rykoszet

Alkohol znika z polowania. Myśliwy z czerwonym nosem to obrazek sprzed lat, ale zdarzają się jednak incydenty. Są wyjątkowo groźne dla zdrowia i życia, ale

Polowanie i myśliwy

Szalone jelenie

Rok temu w Norwegii stwierdzono oficjalnie chorobę CWD. Ponieważ jest to choroba układu nerwowego, w większości przypadków u zwierząt obserwuje się zmiany zachowania, takie jak

Polowanie i myśliwy

Władca pradoliny

Jeleń szlachetny. Wygląda majestatycznie, porusza się z gracją i niewątpliwie zasługuje na miano króla polskich lasów. Ale czy na pewno tylko lasów? Wszak naukowcy twierdzą,