fot. Włodzimierz Łapiński

Wspomnienie

Skrzypiące koła wozu tratują bezlitośnie wyniosłe źdźbła traw, pochylają w poddańczym ukłonie krzewiny leśne, stukają na pieńkach i korzeniach. Konie idą wolno, skubiąc liście z mijanych drzew, woźnica kiwa się na koźle, prawdopodobnie drzemie…

Złote promienie słońca przeszywają ostrzem grotów gęste kłęby mgły porannej, zasnuwającej zagaje, tułającej się lękliwie po zrębach i łączkach, na których oko myśliwego poszukuje jaskraworudej plamy, nabierającej przy zbliżeniu estetycznych kształtów zwierzęcia. Piękny poranek czerwcowy lśni pełnią swoich kras. Duszę jadącego na podjazd łowcy ogarnia uczucie zadowolenia i błogiej beztroski. Jak barwne motyle jawią się upoj­­ne wspomnienia z ubiegłych lat.

Znałem go od dawna. Podziwiając krzepki, rozrośnięty tułów i potężny łeb — wyczuwałem w nim przyszłego kapitalnego rogacza. Potem bezrogą jego głowę ozdabiała już duża, puszysta narośl, a ciekawe oko doszukiwało się w niej grubych parostków, które z biegiem czasu rosły, wydłużały się, krzepły.

Spotykaliśmy się ze sobą często. Tam, gdzie się go najmniej spodziewałem — wyłaniał się z gąszczów leśnych cicho, jak zjawa, jak duch. Kiedy indziej znowu nie opuszczał zarośli. Chodził po nich, szeleścił, szczekał, straszył i wreszcie gdzieś przepadał. Tylko duże, wyraźne tropy na śniegu zwiastowały, że to on był w istocie, był i odszedł.

Na zimowych nagankach ruszał pierwszy i defilował w zgrabnych, lekkich podskokach, jakby ufny w to, że mu nic nie grozi. Inne kozły wystraszone jazgotem kołatek mknęły jak wicher przez linię, niosąc w ciszę dalekiego boru odgłos trwożliwej ucieczki, on się nie spieszył i nie przerażał. Posuwał się wolno, spokojnie, czasami nawet przystawał dla zorientowania się, skąd dochodzi go ten zagadkowy hałas.

I znowu wracał do tego oddziału, który on — pan i władca — przywykł uważać za swoje dziedzictwo.

Nastała wiosna. Biały pokrowiec śnieżny skurczył się i rozpłynął w strugach ciepłego deszczu, ukazując brunatną powłokę ziemi. Dalekie gaje brzozowe powlekały się fioletową mgiełką nabrzmiałych pączków, jasną zieleń kaczeńców, bujnie rozkrzewionych nad strugą, popstrzyły żółte gwiazdki kwiecia. Przyleciały kaczki, wypełniając długie godziny pogodnych wieczorów zgiełkliwą wrzawą namiętnych nawoływań, powróciły i bekasy, wieszcząc się w ciszy wiosennych przedświtów spazmami minorowego jęku.

Świeża ruń okrywająca łączki leśne znęciła i kapitalnego rogacza. W bladych przebłyskach poranków i w krwawej pożodze zachodów wyłaniał się cicho, niepostrzeżenie, w poszukiwaniu odżywczych nowalijek na dawne zręby, czujny teraz i baczny na każdy szczegół leśnego otoczenia. Żerował krótko i znowu niknął w mrokach gąszczów jak zjawa. Zdarty, postrzępiony scypuł zwisał pasami z brunatnych pni parostków jak krwawe łachmany, ukazując niezwykłe wprost poroże, cudownie uperlone.

Notując w pamięci każdy szczegół upragnionego trofeum, coraz częściej i z coraz większą lubością brałem do ręki wiszącą bezczynnie na ścianie trójlufkę, oglądając ją starannie pod światło i badając jej gotowość.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

W książęcym raju

Legendarny zawodowy myśliwy i organizator safari w Afryce Eustachy Sapieha junior zaczynał swoją myśliwską przygodę na Kresach Rzeczypospolitej, w rodzinnym majątku Spusza. Tam strzelił pierwszego

Broń

Polowanie z termowizją

Minął rok, zainteresowanie rośnie, ceny spadają. Najnowsze modele czołowych celowników termowizyjnych są dziś o połowę tańsze, a przy tym ich parametry techniczne i możliwości rosną.

Tradycje i zwyczaje

Książęce łowy

Na obrazie „Polowanie w Antoninach” uwiecznił go Wojciech Kossak. Książę Zdzisław Lubomirski (1865–1943) był nie tylko znakomitym i prawym myśliwym oraz postacią niezwykle szanowaną w

Temat miesiąca

Cisza w łowisku

Zastosowanie tłumików do celów łowieckich nie tylko ogranicza ryzyko uszkodzenia słuchu, ale również minimalizuje płomień wystrzału i tym samym umożliwia dokładniejszą obserwację celu oraz analizę

Porady praktyczne

Odyniec w okopach

Nieraz podczas pobytu w łowisku widzimy głębokie „okopy” wybuchtowane przez dziki przy starych zbutwiałych karpach po ściętych drzewach. Często słyszymy, że czarny zwierz szuka tam