fot. Marcin Kunikowski

Z dwudziestką na wilki

Leśnik, myśliwy, żołnierz 2. Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa i bohater spod Monte Cassino. Na szczęście dla nas wszystkich Jan Księżniak (1918–1994) zdążył spisać swoje wspomnienia. Ze swadą opowiedział o polowaniach na wilki w łowiskach Puszczy Boreckiej.

Był rówieśnikiem odrodzonej Rzeczypospolitej, gdyż urodził się w listopadzie 1918 roku. Tuż przed wybuchem wojny ukończył szkołę leśną w Bolechowie i rozpoczął pracę w Nadleśnictwie Krynki na stanowisku leśniczego leśnictwa Talkowszczyzna. W lutym 1940 roku wraz z całą rodziną odbył – na koszt państwa radzieckiego – daleką podróż na wschód. Trafili do łagru w syberyjskiej tajdze. W listopadzie 1941 roku wstąpił do formującej się w ZSRR Armii Polskiej. Po ewakuacji trafił do Iraku i z 2. Korpusem Polskim pod dowództwem gen. Władysława Andersa przeszedł szlak bojowy, biorąc udział w bitwie pod Monte Cassino. Do Polski wrócił w 1948 roku i swoje życie zawodowe na powrót związał z lasami. Jako doskonały fachowiec pracował m.in. na stanowisku nadleśniczego i inżyniera nadzoru. Z racji na wojenną przeszłość uznano go jednak za „element politycznie podejrzany” i przenoszono w różne rejony kraju.

Polowanie na wilki nieodmiennie budzi emocje. Po wojnie były one jednak biegunowo różne niż dziś. Obecnie skrajne organizacje prozwierzęce traktują wilka jak świętą krowę. Światowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) uznaje z kolei, że na terenie Europy wilk nie jest gatunkiem zagrożonym. Część krajowych naukowców przychyla się do koncepcji regulacji liczebności wilków w drodze odstrzału. Wzrost liczebności tych drapieżników w Polsce potwierdzają zarówno organizacje pro-zwierzęce, jak i oficjalne dane statystyczne. Z tą różnicą, że według WWF Polska mamy 1400 wilków, natomiast według Głównego Urzędu Statystycznego (podającego dane za Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska) jest ich 2400. Dodajmy, że w 1960 roku liczebność tych drapieżników była szacowana na około 500 osobników. Warto więc wiedzieć, jak te czasy wspomina nasz bohater. Oddajmy mu głos.

„Puszcza Borecka na Pojezierzu Mazurskim jest jednym z najwspanialszych kompleksów leśnych, w których przyszło mi pracować. W latach 1959–1963, kiedy jako nadleśniczy władałem Nadleśnictwem Czerwony Dwór, teren Puszczy Boreckiej podzielony był między nadleśnictwa: Borki, Czerwony Dwór i Przerwanki. Dominował tam wspaniały jeleń mazurski, wykształcający potężne wieńce, których zdobycie było szczytem marzeń wielu myśliwych krajowych i zagranicznych.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Kynologia

Klub weimara

Zarząd Główny PZŁ podjął uchwałę o powołaniu Klubu Wyżłów Weimarskich przy Polskim Związku Łowieckim. Ważną rolę odgrywać będzie współpraca z pokrewnymi organizacjami w kraju i

Porady praktyczne

Navara Hunter

Najnowsza IV generacja znacząco zbliżyła japońskiego pickupa do komfortu samochodu osobowego. Znajdziemy w nim wszystkie elementy charakterystyczne dla nowoczesnej terenówki oraz prawdziwą ramę i napęd

Opowiadanie

Safari pod Grójcem

Pan Zagłoba o bliźnie, która naznaczyła jego szlachetną twarz, opowiadał wielokrotnie i za każdym razem podawał nieco inną wersję. A to, że kula rozbójnicza zraniła

Polowanie i myśliwy

Przechytrzyć przecherę

Sukces podczas polowania na drapieżniki nie zależy od mistrzowskiego opanowania technik wabienia. Wystarczy w miarę wiernie naśladować kniazienie zająca, a do dubeltówki czy drylingu załadować

Polowanie i myśliwy

Papież na ambonie

Jeżeli akurat nie spieszy z pomocą cierpiącym, to poluje – najchętniej na zwierzynę grubą. Kolekcjonuje wizerunki świętego Huberta. Kto taki? Papież. Antoni Papież. Antoniego poznałem