fot. arch. Rafała Sokulskiego

Z kamerą i sztucerem

Myśliwym trzeba się urodzić, ale łowiectwa ktoś musi jednak nauczyć. Rafał Sokulski miał to szczęście i honor, że jego mentorem był Włodzimierz Puchalski. Asystował fotografowi przy filmowaniu turnieju czarnych rycerzy, na Mazurach polowali razem na byka, a w Puszczy Białowieskiej na dziki.

Najznakomitszy fotograf wojenny w historii jest autorem zdjęć Ernesta Hemingwaya polującego w towarzystwie żony (nawiasem mówiąc trzeciej) na bażanty w Sun Valley w stanie Idaho. Robert Capa, bo o nim mowa, fotografował z bliska wojnę domową w Hiszpanii i lądowanie aliantów w Normandii w 1944 roku. Twierdził, że jeśli zdjęcie nie jest dostatecznie ostre, to znaczy, że fotograf nie znalazł się wystarczająco blisko. Mawiał też: „Nie wystarczy mieć szczęście. Trzeba jeszcze być Węgrem”. Te ostatnie słowa mógłby sparafrazować Rafał Sokulski. Jak twierdzi, co prawda trzeba się urodzić pod szczęśliwą gwiazdą, ale równie ważne to spotkać na swojej drodze człowieka życzliwego i doświadczonego, który swą wiedzą zechce się z nami hojnie podzielić.

On miał takiego przewodnika, także wybitnego fotografa, który co pBartosz Marzecrawda był żołnierzem i walczył w obronie ojczyzny we wrześniu 1939 roku, ale na wojnie nie zrobił ani jednego zdjęcia. Za to świat przyrody – urzekający, ale i pełen grozy – nie skrywał przed nim tajemnic. Zwierzynę obserwował okiem myśliwego, a więc z zachwytem i podziwem, ale i pragnieniem zapolowania na nią. Człowiekiem tym był Włodzimierz Puchalski. Fotografia była dla niego – podobnie jak dla Capy – największą namiętnością, sposobem na życie. Nie mógł, nie potrafił z niej zrezygnować. Węgier zginął w wyniku eksplozji miny w Wietnamie, podczas dokumentowania odwrotu wojsk francuskich, Polak zaś nie wrócił z wyprawy na biegun południowy. Popłynął statkiem, by uchwycić za pomocą aparatu fotograficznego surowe piękno Antarktydy, choć lekarze – ze względu na zły stan zdrowia – stanowczo mu to odradzali.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Dzik jako bożek

Szacunek należy się wszystkim mniejszościom: etnicznym, religijnym czy kulturowym. No, chyba że chodzi o myśliwych. Wtedy koniec z tolerancją. Profesor Dorota Probucka przedstawia nas jako

Kynologia

Nauka oszczekiwania

W dobie rozwijających się systemów nawigacji umożliwiających dokładne śledzenie psów wiele osób błędnie uważa, że nauka oszczekiwania lub oznajmiania nie jest konieczna. Owszem, technologia może

Tradycje i zwyczaje

Tęsknota za knieją

Dobrze zasłużyła się Polsce, niosąc pomoc rannym żołnierzom w 1920 r. i ludności cywilnej podczas oblężenia stolicy we wrześniu 1939 r. oraz w trakcie powstania

Opowiadanie

Dewizowiec w kanale

Miałem okazję wziąć udział w szkoleniu strzeleckim dla myśliwych organizowanym przez największą brytyjską organizację łowiecką British Association for Shooting and Conservation. Choć poluję nie od

Polowanie i myśliwy

Ochrona przez redukcję

Świat składa się z paradoksów. Bodaj największy z nich uchwycił Stanisław Wyspiański, pisząc, że umrzeć musi, co ma żyć. Inny, z uporem godnym lepszej sprawy