fot. Karl - Heinz Volkmar

Z kanapowcem na rogacza

Myśliwy strzelił w rzepaku rogacza. Szukał go trzy godziny, zadeptując przy tym sporą połać pola, aż w końcu dał za wygraną i zadzwonił po pomoc. Moja labradorka znalazła kozła w ciągu minuty. Leżał dokładnie tam, gdzie dosięgła go kula, tylko był niewidoczny pod łodygami roślin.

O poszukiwaniu kozłów pisałem już kilka razy na łamach „Łowca Polskiego”, ale trwający sezon utwierdza mnie w przekonaniu, że nadal jest to temat otwarty. Powiedziałbym nawet, że zupełnie nieznany sporej części nemrodów. Kolega, który przez trzy godziny nie mógł znaleźć rogacza, sam ma psa. Nie pojechał po niego jednak, ponieważ… bał się, że mu ucieknie.

Więcej wiary

Zauważyłem, że właściwie każdy myśliwy, nabywając czworonoga, ma wobec niego ambitne plany, ale tylko nieliczni wprowadzają je ostatecznie w życie. Kiedy szczeniak jest malutki, słyszy, że zostanie norowcem, tropowcem, aporterem i dzikarzem w jednym, a gdy już dorośnie, staje się kanapowcem, ewentualnie psem podwórkowym. Taka jest niestety tendencja.

Niezabieranie psa do łowiska bierze się czasami z tak prozaicznych powodów, jak obawa, że ubłoci się na polowaniu i później trzeba go będzie kąpać. Inne powody związane są z problemami wychowawczymi: nieposłuszeństwem, atakowaniem innych psów czy po prostu przeszkadzaniem w polowaniu. Przez takie drobiazgi pies zostaje w domu i siłą rzeczy nie ma szansy na łowiecki rozwój.

Prawdą jest, że kompletne ułożenie psa wymaga sporo czasu i wysiłku, ale do odszukiwania rogaczy wystarczy podstawowe posłuszeństwo i minimalna pasja łowiecka. Sfarbowany kozioł nigdy nie uchodzi tak daleko, jak dzik czy jeleń. Głównego problemu nie stanowi więc odległość, na jaką trzeba go tropić, tylko gęsta i wysoka o tej porze roku roślinność.

Ciekawą historię opowiedział mi pewien myśliwy. Żona podwiozła go do łowiska samochodem i wieczorem miała po niego wrócić. Tymczasem nemrod upolował kozła. Nie mógł go znaleźć, więc zadzwonił po żonę wcześniej, by ta pomogła mu w poszukiwaniach. Kobieta przyjechała z jamnikiem. U myśliwego wywołało to rozbawienie pomieszane ze zdenerwowaniem, ponieważ ich jamniczka miała już siedem lat i można było o niej powiedzieć tylko tyle, że jest wytrawnym kanapowcem. W jego przekonaniu mogła bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Ze względu na wysokie trawy żona trzymała psinę cały czas na rękach, wysłuchując od męża pretensji i jednocześnie przeszukując łąkę. W pewnym momencie jakiś silniejszy wiatr zawiał w nozdrza jamniczki, co łatwo dało się zauważyć po jej nienaturalnym ożywieniu. „Dobry piesek, dobry. Co tam jest?” – żona chwaliła i zachęcała psinę, ponieważ wyczuła swym nieomylnym kobiecym instynktem, że zbliża się moment, w którym po raz kolejny udowodni mężowi, że lepsze połowy zawsze mają rację. No i rzeczywiście tak się stało. Psinka wyrywała się z rąk, cały czas powarkując i jeżąc sierść, aż doprowadziła do leżącego w trawach kilkanaście metrów dalej rogacza.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Nauczyciel

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się

Polowanie i myśliwy

Jaka wielkość obwodu

Obwód mój widzę ogromny – można by sparafrazować znany cytat. Pamiętajmy jednak, że u naszych zachodnich sąsiadów prywatne własnościowe obwody łowieckie mają minimalną powierzchnię 75

Tradycje i zwyczaje

Muzealnik ze strzelbą

Łowiectwo stanowiło pasję Włodzimierza Dzieduszyckiego, twórcy imponującego lwowskiego muzeum przyrodniczego. Jego wnuk, również Włodzimierz, był publicystą galicyjskiego „Łowca”. To, co napisał o sensie i znaczeniu

Broń

Tabun nadciąga

Polowanie na gęsi należy do najtrudniejszych i najbardziej wymagających. Rzecz jasna, musi nam sprzyjać aura – w tym akurat wypadku im gorsza, tym dla nas

Temat miesiąca

Niech kwaczą!

Dzięki projektom badawczym prowadzonym i finansowanym przez myśliwych poznajemy sekrety gatunków łownych, ale nie tylko. Zdobytą w ten sposób wiedzę możemy wykorzystać do poprawy warunków