fot. K-H Volkmar

Z książęcego zwierzyńca

Daniel pochodzi z Bliskiego Wschodu i basenu Morza Śródziemnego, ale do górnego plejstocenu zasięgiem występowania obejmował niemal całą Europę. Nasi monarchowie – Stefan Batory i Jan III Sobieski – przekazywali daniele w darze. O tym, jak świetnie zadomowiły się w naszych łowiskach, przekonuje przykład pewnego śląskiego koła.

Swoją obecność w rewirach koła „Daniel” z Tychów ten gatunek zwierzyny płowej zawdzięcza dawnym włodarzom tych terenów – książętom Anhalt-Köthen-Pless i ich następcom Hochbergom. Arystokraci sprowadzili je – obok jeleni sika i żubrów – do swoich zwierzyńców. Warto wspomnieć, że te ostatnie również występowały za czasów książęcych w obwodzie dzierżawionym obecnie przez koło. Pierwszy byk żubra w Puszczy Pszczyńskiej został ustrzelony przez cesarza Wilhema także w tych rewirach. Stawiając sobie za przykład dawnych właścicieli tych obszarów i ich dbałość o zwierzostan, myśliwi z tyskiego koła „Daniel” postanowili powrócić do chlubnych tradycji.

Koło to powstało zaraz po wojnie. W 1946 roku do ówczesnych władz jako pierwszy z prośbą o zezwolenie na polowanie zgłosił się Jan Czardybon. Zezwolenie takowe otrzymał, a jego legitymacja miała numer jeden. Dzisiaj w „Danielu” polują jego syn i wnuk.

Początkowo plany odstrzału zakładały strzelenie zaledwie kilku danieli i saren. Przyjmując zasadę, że kto nie hoduje, ten nie poluje, Ślązacy przystąpili do działania. Zaczęli od poprawy warunków bytowania zwierzyny. Włączyli się w akcję sadzenia lasu, którego powierzchnia z roku na rok wzrastała. Dzięki takim działaniom i powstającym licznym młodnikom już po kilku latach stan zwierzyny grubej uległ poprawie. Przybywało danieli i saren, a także zwiększały się stany dzików.

Istnieje kilka teorii tłumaczących, dlaczego daniele upodobały sobie rewiry koła. Z pewnością nie bez znaczenia pozostaje fakt, że myśliwi uprawiają kilkanaście hektarów poletek, na których sieją kukurydzę i owies. Koszą również 48 hektarów łąk śródleśnych, a z siana robią baloty z kiszonką, które wykładają zimą. Sadzą śródleśne sady – stanowiące w pełni naturalne karmowiska. Istotne może być również kupowanie co roku przez koło kilkudziesięciu ton karmy suchej, soczystej i treściwej, którą wykłada się w 35 paśnikach i wykorzystuje do tworzenia pasów zaporowych. A może chodzi o to, że w każdym fragmencie łowiska daniele i inne kopytne znajdują potrzebne im do życia mikroelementy, dostarczane w lizawkach z solą? Pozostaje jeszcze kwestia wzmocnienia puli genowej. W celu wymieszania krwi koło kilkakrotnie zasilało łowisko osobnikami zakupionymi w renomowanych hodowlach.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Z łowisk na front

Ktoś, kto pasję łowiecką łączy ze strzelectwem długodystansowym, jest wymarzonym kandydatem na snajpera. W czasie wojny tacy myśliwi oddali nieocenione usługi, broniąc swych krajów. Nieraz

Polowanie i myśliwy

Bażant po angielsku

Śrutówki na królewskich zamkach. Myśliwi w tweedowych marynarkach i pod krawatem. A przede wszystkim wzorowo zagospodarowane łowiska. Mamy się od kogo uczyć! Znad młodników pojedynczo

Tradycje i zwyczaje

120 lat minęło

Współtwórca renomowanej firmy Nest, pan Sławomir Studziński, postanowił uczcić rocznicę „Łowca Polskiego” i z tej okazji przygotował wyjątkowy prezent dla naszej redakcji. Zauważono już, że

Polowanie i myśliwy

Z łukiem na lwa

Polowanie z łukiem to propozycja dla myśliwych, których pociąga trudność. To powrót do pierwotnych i emocjonujących praktyk łowieckich. O swojej pasji opowiada Karol Narbutt, przewodniczący

Polowanie i myśliwy

Pasowanie na ekranie

Każdy, kto zapoluje na dzikie bażanty, pozna smak prawdziwych królewskich łowów. Dzięki niewielkiemu wysiłkowi możemy w ciągu kilku sezonów stworzyć w swoim łowisku prawdziwą bażantarnię.