Z własnym księżycem

Pomyślmy, do ilu tragedii mogłoby nie dojść, gdyby myśliwi polujący nocą na czarnego zwierza dysponowali termowizyjnymi monokularami. Ten sprzęt, do niedawna będący wyłącznie w wyposażeniu wojska i sił specjalnych, a dziś coraz tańszy i powszechniej dostępny, pozwoli nam rozpoznać ze stuprocentową pewnością, czy widoczna na kartoflisku plama to odyniec, czy też amator młodych ziemniaków z pobliskiej wioski.

Termowizory, lub jak kto woli kamery termiczne, są urządzeniami optoelektronicznymi, które wykrywają i analizują temperaturowe promieniowanie podczerwone. Może żaden naukowiec mnie nie przeklnie, jeśli sprowadzę to do twierdzenia, że przetwarzają obraz na podstawie różnicy temperatur. O przydatności termowizji w łowiectwie można pisać wiele, ale główną ich zaletą jest znacząca poprawa bezpieczeństwa oraz łatwiejsza identyfikacja celu.

W opinii wielu myśliwych, zastosowanie wszelkich wynalazków ułatwiających polowanie – takich jak termo- czy noktowizja – pozostaje w sprzeczności z etyką łowiecką. Jako argument słyszymy zwykle, że „zwierzynie powinno się dać szansę”. Zapytam zatem, o jaką szansę chodzi? Bo w moim przekonaniu o wiele istotniejsze jest wyeliminowanie ryzyka postrzelenia człowieka (o takim dramatycznym przypadku pisze w tym numerze „Łowca Polskiego” Marek Ledwosiński). A może problem w tym, że myśliwy wyposażony w optoelektronikę może być bardziej skuteczny w polowaniach? To także nonsens! Kwestię liczby odstrzeliwanej zwierzyny regulują wszak roczne plany łowieckie.

Oczekiwania organów państwa wobec polskich myśliwych w ostatnich latach balansują na granicy absurdu. Z jednej strony panuje powszechne przyzwolenie na nieograniczone utrudnianie polowań, z drugiej zaś nie ustają naciski urzędników na intensyfikację odstrzału dzików. W konsekwencji najbardziej aktywni łowiecko pozostajemy w nocy, ale skuteczność takich polowań, gdy nie ma pełni, jest oczywiście niewielka. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do takich wniosków, niech sięgnie pamięcią i oszacuje, ilu myśliwych w jego kole brało udział w polowaniach zbiorowych 10 lat temu, a ilu w minionym sezonie łowieckim.

Nie ma sensu obrażać się na fakty. Czy to się komuś podoba, czy nie, zarówno nokto-, jak i termowizja stają się podstawowym narzędziem wielu myśliwych. Dziś kamery termowizyjne klasy budżetowej nie są droższe od dobrej klasy lornetek, a ich przydatność bywa o wiele większa. Odpowiadając na liczne prośby czytelników, postanowiliśmy sprawdzić w terenie jedne z bardziej popularnych budżetowych termowizorów na rynku: MTD 640 oraz Pulsar Axiom Key XC30.

MTD 640 to monokular termowizyjny o wymiarach 60 × 60 × 160 mm i masie 330 gramów. Jeśli komuś nie przeszkadza, że to „chińszczyzna”, za cenę około 4500 zł otrzyma całkiem sporo. Częstotliwość odświeżania (50 Hz), przekładająca się na jakość obrazu (szczególnie przy obserwacji poruszających się obiektów), może świadczyć o tym, że to nie dziecięcy gadżet.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Fundusze dla łowiectwa

Prowadzone przez nas działania edukacyjne i promocyjne można z powodzeniem współfinansować ze środków samorządowych i unijnych. Przykład dali – jakżeby inaczej – przedsiębiorczy i zaradni

Broń

Odpowiedź na Marala

Stambuł warto odwiedzić nie tylko po to, by zobaczyć meczet Hagia Sofia czy pałac Topkapı Sarayı z haremem. Na początku maja w mieście nad Bosforem

Tradycje i zwyczaje

Służba i łowy

W Równem na Wołyniu znajdowało się dowództwo Wołyńskiej Brygady Kawalerii oraz 13. Kresowej Dywizji Piechoty. Jednostki dysponowały dużymi rewirami łowieckimi. Generał Bronisław Regulski święcił tam

Kynologia

Nadmiar pasji

Pasja u psów myśliwskich objawia się zamiłowaniem do tropienia, buszowania, pływania i aportowania zwierzyny. Z jednej strony każdy o takim psie marzy, ale z drugiej

Kynologia

Pies na zasiadkę

Przygotowanie psa do spokojnego zachowania się na stanowisku jest dla nas ze wszech miar korzystne. Dzięki temu nasz pupil będzie opanowany nie tylko na polowaniu,