fot. Shutterstock

Żywica na rękach

W gruncie rzeczy zgadzam się z Szymonem Hołownią – polowanie w świetle moralności chrześcijańskiej należy uznać za grzech ciężki. Pod jednym wszakże warunkiem. Biblię musimy napisać od początku.

Mam misję – tak można by w skrócie podsumować nową książkę Szymona Hołowni pod tytułem „Boskie zwierzęta”. Co znajdziemy w środku? Autor jawi się apostołem nowej religii, mającej w istocie niewiele wspólnego z katolicyzmem, na który się powołuje. Religia owa to w istocie niespójne połączenie, często wrogich sobie, wierzeń i legend, a fundamentem jest uznanie zabijania zwierząt za zło. Myśliwych zaciekawi z pewnością taki przywołany w książce cytat: „Tak zwane polowanie sportowe to idealny przykład zła w najczystszej postaci. Najgorsze czyny popełniane są, gdy sprawca pożąda dla siebie jakiegoś dobra, ale zabójca dla sportu nie ma przecież takiego motywu. On po prostu woli śmierć od życia, ciemność od światła. Nie otrzymuje nic poza satysfakcją powiedzenia: »Coś, co chciało żyć, nie żyje. Odtąd jest troszkę mniej witalności, świadomości, a może i radości we Wszechświecie. Jestem duchem, który się sprzeciwia«”.

Jak rozmawiać z człowiekiem, który twierdzi coś podobnego i wmawia nam, że zabijamy dla sportu? Z pewnością ostrożnie. Jeżeli jednak „mędrzec” ów uważa siebie za chrześcijanina, można by sięgnąć po fragment Pisma Świętego. Zastanówmy się choćby nad słowami Izaaka do swego syna Ezawa: „Oto się zestarzałem i nie znam dnia śmierci swojej. Weź więc teraz sprzęt swój, kołczan i łuk, wyjdź w pole i upoluj mi zwierzynę, i przyrządź mi smaczną potrawę, którą lubię, i przynieś mi, abym jadł, gdyż chcę cię pobłogosławić, zanim umrę”. Czyżby więc biblijny patriarcha namawiał syna do złego i za to chciał udzielić mu błogosławieństwa? A teraz słowo o emocjach towarzyszących naszej pasji. Skoro są takie złe (jak powiadają nasi przeciwnicy), czemu apo­stołowie radowali się z połowu ryb (to aktywność łowiectwu pokrewna)? O tym, kto im podpowiedział, gdzie zaciągnąć sieć, lepiej panu Hołowni nie przypominać, bo jeszcze zarzuciłby Chrystusowi współudział… Dla autora „Boskich zwierząt” powyższe kwestie nie mają jednak – jak sądzę – większego znaczenia, gdyż interpretuje on Pismo Święte dowolnie. Dla przykładu – zadaje pytanie: czy Jezus był wegetarianinem? I od razu odpowiada samemu sobie, że to bez znaczenia. Znaczenie teologiczne ma bowiem tylko i wyłącznie to, co do „teologii” Szymona Hołowni pasuje.

O logicznej niespójności świadczy nie tylko fakt, że autor jest wprawdzie przeciw zabijaniu zwierząt, ale owoce morza spożywa. Przez większość książki Hołownia pisze o nieetycznej hodowli i uboju zwierząt w przemyśle mięsnym, wskazując na konsekwencje zdrowotne, aby następnie uderzać w myśliwych za to, że sami zabijają zwierzęta (a czynią to przecież w najskuteczniejszy z możliwych sposobów), płacą za tusze, aby na końcu spożyć wysokojakościowe mięso z prawdziwie wolnego wybiegu. Cóż, gdy fakty świadczą przeciwko autorowi, tym gorzej dla faktów. To właś­nie nazywa się hipokryzją, o której tak mądrze pisał niedawno nieoceniony Andrzej G. Kruszewicz.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Temat miesiąca

Przyszłość szaraka

Prowadzący krucjatę w obronie ptaków pseudoekolodzy domagają się przy okazji objęcia całkowitą ochroną zagrożonego, ich zdaniem, zająca. Sami ich napędzamy, pisząc, że populacja szaraka od

Polowanie i myśliwy

Klejnot kniei

Można mieć na rozkładzie medalowe łowne byki i orężne odyńce, ale gładko wypudlić pierwszego samodzielnie przywabionego jarząbka. Polowaniu na niezwykle ostrożnego kniejotka towarzyszą szczególnie intensywne

Polowanie i myśliwy

Nowe paragrafy

Zezwolenie na używanie na terenie całego kraju do polowań na dziki nokto- i termowizji to tylko część zmian nowego regulaminu polowań, który obowiązuje od 20

Broń

Spacer po rusznikarni

W XV wieku nikt by nie pomyślał, że słynące z młynów Birmingham będzie kiedyś potęgą w produkcji broni. Dzielnicą rusznikarzy stała się legendarna Gun Quarter.

Tradycje i zwyczaje

Łowy i wojna

Myśliwym z krwi i kości Józef Piłsudski nie był w zasadzie nigdy, ale do łowieckich przeżyć powracał chętnie. Lubił też otaczać się myśliwskimi pamiątkami. Najcenniejszymi